Nowości książkowe

 

Plakat

Andrzej Walter 

 

Trwanie w nicości 

 

Coraz częściej wczytuję się w Czesława Miłosza. Stary mistrz może nas wiele nauczyć. Jego teksty, wiersze i publicystyka to nie jest łatwa lektura, ale jest zajmująca, ponadczasowa i wciąż do odkrywania. Smutnym jest fakt, że białe kruki w postaci wydania paryskiego z roku 1974 można za grosze kupić na jarmarku staroci. Wszyscy powoli stajemy się starociami i należy to sobie otwarcie powiedzieć.

To właśnie mi się udało. Kupiłem tom Czesława Miłosza „Gdzie wschodzi słońce i kędy zapada” wydane w Instytucie Literackim w Paryżu w roku 1974 z serii Biblioteki Kultury. Czytam te teksty oczom nie wierząc. Miłosz niemal opisuje nasz dzisiejszy świat. Nie są to wesołe refleksje.

Taki oto wiersz z tego tomu:

 

Kiedy mówiłem

 

Kiedy mówiłem prawdę, obraźliwe uśmiechy dziennikarskich szczurów

Przypuszczały mnie do konfidencji, że niby znamy się na tym.

I mogłem tylko latami przechowywać pogardę,

Świadomy, że im przypadnie ostateczny triumf,

Bo dostawali kolejno co chcieli:

Każdemu jemu należną porcję nicości.

 

Pogarda stała się dziś podstawową zasadą relacji społecznych pomiędzy skłóconymi plemionami wyznawców, a nicość (?), no z nicością trochę gorzej, gdyż wyznawcy w nicość nie wierzą, i nie wierzą, iż tkwią w nicości po same uszy. Nicość bowiem to między innymi zdobywanie po trupach celu samego w sobie i dla siebie bez poszanowania kosztów, bez litości dla bliźniego, bez empatii, co w konsekwencji do poczucia tejże nicości prowadzi, jaki ma bowiem posmak władza nad pogardzanym motłochem? Niejednoznaczne to dzisiaj, ale żywe.

Ta wyżej ukazana forma degrengolady społecznej podsycana przez: media, reklamy i świat komunikacji wkracza pewna siebie na salony literackie, albo ich szczątki. Prawdziwe salony odeszły wraz minionym wiekiem, a te, które dziś jako tako funkcjonują to właściwie enklawy uzurpacji bycia salonem z przywódcami z piekła rodem i uczestnikami wyznającymi przywołaną wcześniej pogardę: dla innych enklaw, dla innych salonów, dla kolegi poety i wszystkich rzeczy i środków, która jego jest.

Człowiek człowiekowi wilkiem, nic niby nowego, lecz skala niegodziwości urosła do niebotycznych wymiarów, podsycona naiwnością, głupotą i pozerstwem. Narcyz i jego klakierzy. To modelowy format grupek literackich. Uczestniczą w tym ci, którym nic nie przeszkadza, byle w tej cenie otrzymali możność odczytania własnego wiersza o jaskrawej treści do mikrofonu. Nie ważne gdzie, nie ważne z kim, nie ważne komu. Byle tylko „ja” było na wierzchu.

I na to też mistrz Miłosz ma receptę:

 

Przywołanie do porządku

 

Krzyczałbyś

Bo ludzkość jest szalona.

Ale komu jak komu, tobie nie wypada.

 

Z jakiego piasku

I błota i śluzu,

Z jakich zaciekłych drzazg

Ulepiłeś swój zamek przeciw próbie morza,

Już dotknięty falą.

 

Jaki chaos

Dostawał miarę odtąd – dotąd.

Jaki abyssus

Był widziany i przemilczany.

Jaki strach.

Przy tym czym jesteś.

 

Ukazuje się

Ale nie to.

Nazywa się,

Bezimienne zostaje.

Dokonuje się,

A niezaczęte.

 

Zliże twój zamek

Żałobne morze

Koloru wina,

Dumę uśmierzy.

 

Jednak umiałeś

Z niczego prawie.

Nie rzecz rozumu

Ani cnoty.

 

Jak więc potępisz

Nierozum innych.

 

Każdy niech sobie zinterpretuje ów wiersz na sobie wiadomy sposób. Abyssus to  łacińskie słowo oznaczające przepaść, otchłań lub piekło, wywodzące się z greckiego ábyssos („bezdenny”). Jest to również nazwa ekstremalnego rollercoastera w Energylandii (strefa Aqualantis), otwartego w 2021 roku, który rozpędza się do 100 km/h.          

Zatem przepaść i otchłań (czyli i nicość w jakiś sposób) to dziś ekstremalny rollercoster. Miłosz by tego nie wymyślił. Czas podły oto mamy, czas jarmarku i hucpy, jasełek, i głęboki, szeroki czas pogardy i poniżania, czas samostanowienia cokolwiek ma to dziś znaczyć. Poezję wyrzuca się na jarmarki. Może ktoś kupi zamiast papieru toaletowego. Tak właśnie upada ludzkość.

A co się z tego wyłoni? Nicość. Wyłoni się nicość, w której już trwamy, nicość, w której się urządziliśmy i w którą bezmyślnie uwierzyliśmy podążając za tym i owym upadłym autorytetem bądź karykaturą owego.

Nikogo już nie zajmie gdzie wschodzi słońce i kędy zapada, bo już wiemy, że wschodzi w Chinach, a zapada, gdzie zapada. Może również w Chinach. Może i ty zostaniesz Chińczykiem.                    

A na koniec, mistrz Czesław Miłosz:

 

O Aniołach

 

Odjęto wam szaty białe,

Skrzydła i nawet istnienie,

Ja jednak wierzę wam,

Wysłańcy.

 

Tam, gdzie na lewą stronę odwrócony świat,

Ciężka tkanina haftowana w gwiazdy i zwierzęta,

Spacerujecie oglądając prawdomówne ściegi.

 

Krótki wasz postój tutaj,

Chyba o czasie jutrzennym, jeżeli niebo jest czyste,

W melodii powtarzanej przez ptaka,

Albo w zapachu jabłek pod wieczór,

Kiedy światło zaczaruje sady.

 

Mówią, że ktoś was wymyślił

Ale nie przekonuje mnie to.

Bo ludzie wymyślili także samych siebie.

 

Głos – ten jest chyba dowodem,

Bo przynależy do istot niewątpliwie jasnych,

Lekkich, skrzydlatych (dlaczego by nie),

Przepasanych błyskawicą.

 

Słyszałem ten głos nieraz we śnie

I, co dziwniejsze, rozumiałem mniej więcej

Nakaz albo wezwanie w nadziemskim języku:

 

Zaraz dzień

Jeszcze jeden

Zrób co możesz.

Andrzej Walter  

 

 

Plakat

Wojewódzka Biblioteka Publiczna im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Łodzi zaprasza

 

Nagrody Złoty Ekslibris 2026 

 

W roku 2026 roku odbędzie się już 34. edycja Nagrody Złoty Ekslibris Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Łodzi.

To wyróżnienie przyznawane jest za publikacje o tematyce regionalnej, które mają szczególne znaczenie dla promocji i dokumentowania dziedzictwa kulturowego Łodzi i regionu łódzkiego.

Biblioteka zaprasza autorów, wydawców i czytelników do zgłaszania publikacji wydanych w 2025 roku. Przy ocenie zgłoszonych pozycji Jury weźmie pod uwagę zarówno poziom merytoryczny, jak i walory edytorskie prac.

Nagroda przyznawana jest w pięciu kategoriach: Najlepsza Książka o Łodzi, Najlepsza Książka o Ziemi Łódzkiej, Najlepsze Wydawnictwo Albumowe o Łodzi, Najlepsze Wydawnictwo Albumowe o Ziemi Łódzkiej, Najlepsza Powieść o Łodzi i Ziemi Łódzkiej.

Zgłoszenia przyjmowane będą do dnia 31 marca 2026 r.

Zgłoszenia można złożyć w sekretariacie Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w godz. 8.00-15.00 (poniedziałek – piątek), przesłać na adres Biblioteki (90-508 Łódź, ul. Gdańska 100/102) z dopiskiem „Złoty Ekslibris”, lub przesyłać pocztą elektroniczną na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..

Regulamin Nagrody zamieszczony jest na stronie wbp.lodz.pl w zakładce „Oferta” (https://nowa.wbp.lodz.pl/oferta/zloty-ekslibris/).

Link do zapowiedzi głosowej:

https://wetransfer.com/downloads/dd5072ca839fae0c4ff3f0dca973cd6320260212080217/cbafad31ceacb716feb9dc8f7fb8d13320260212080303/0662cd

Szczegółowych informacji o zgłoszeniach udziela Dział Informacji Naukowej, Regionaliów i Bibliografii WBP w Łodzi (Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. / 42 663 03 23).

 

 

 

Plakat

Eugeniusz Kurzawa

 

Andrzej K. Waśkiewicz w dwóch tomach

 

Ukazały się wreszcie, 13 lat po śmierci autora, „Poezje zebrane” Andrzeja K. Waśkiewicza. Fakt, wielu wybitnych twórców dłużej czekało na wydanie swoich dzieł zebranych. Poza tym Waśkiewicz – wbrew temu, iż znani poeci często trafiają do pisarskiego czyśćca – był i jest przez cały czas obecny wśród czytelników. Złożył się na tę obecność druk kilku pozycji, które ukazywały się średnio co dwa lata od momentu jego odejścia w 2012 r. Wyliczmy. Wspomnienia: „Andrzej K. Waśkiewicz. Miejsca opuszczone” (Toruń 2012) i „Andrzej K. Waśkiewicz - miejsca odwiedzane” (Warszawa 2014) oraz „Andrzej” (Gdańsk 2017), dwie pozycje krytycznoliterackie: „Lubuskie środowisko literackie. Szkice z lat 1962-2012” (Zielona Góra 2014) oraz „O literaturze lubuskiej (szkice, recenzje i inne teksty” (Zielona Góra 2016), prace okołoliterackie: „Jedzenie jest niezdrowe. Ale przyjemne” (Ochla 2016 i 2017), „Relacje: Warszawa - Zielona Góra, Gdańsk” (Warszawa - Gdańsk 2018), czyli listy A. Waśkiewicza i Jerzego Leszina Koperskiego, „Dedykacje (dla Andrzeja K. Waśkiewicza)” (Gdańsk 2023). Ponadto podpórką pamięci o nim jest przyznawana rokrocznie w Zielonej Górze Nagroda Literacka im. Andrzeja K. Waśkiewicza, a także odbywające się w Wilkanowie pod Zieloną Górą w latach 2012-2016 „Andrzejki Waśkiewiczowskie”. Można zdecydowanie stwierdzić, że AKW nie został pośmiertnie zapomniany.

Z końcem 2025 roku czytelnicy doczekali się dwutomowego zbioru poezji przygotowanego przez prof. Mariana Kisiela z jego wstępem i w opracowaniu krytycznym. To cały dorobek poetycki Andrzeja K. Waśkiewicza. Bardzo ważna pozycja dla literatury polskiej. Nie mogę się jednak zgodzić z proponowaną przez M. Kisiela (we wstępie do tegoż dzieła) sugestią, iż „Na wyobraźnię poetycką Waśkiewicza wpływ miały dwie ideologie: »czarna« i »czerwona«. Pierwszej (faszyzmu) doświadczył jako dziecko. (…) Druga ideologia (komunizm), poznawana przez półwiecze, objawiła mu się jako wielka parada. Dwojakość przeżyć uzmysłowiła poecie, że zarówno jemu samemu, jak i jego generacji przypadł w udziale los niezwyczajny: »zawsze między«; »między odmową a udziałem / między / jawą i snem”. Uważam, iż propozycja takiej alternatywy jest uproszczeniem i ograniczaniem poetyckiego uniwersum Andrzeja Waśkiewicza. Nie wyobrażam sobie, żeby zgodził się zamknąć się w tego rodzaju poetyckiej klatce.

Poza tym – jeśli już na siłę uwzględniać ideologie -  prof. Kisiel zupełnie nie bierze pod uwagę w swych rozważaniach, że od zmian ustrojowych, powiedzmy w roku 1989, do śmierci AKW upłynęły kolejne 23 lata. Szmat czasu. Dlaczego nie patrzeć na twórczość Waśkiewicza z perspektywy tychże dat i lat jakże istotnych dla kraju? Wprowadzono wtedy bocznymi drzwiami kapitalizm, a konsekwencje tego kroku dla twórców, dla literatury okazały się niewyobrażalne. Ukazały się w literackiej prasie i poza nią różnego rodzaju wypowiedzi Waśkiewicza o „wolnym rynku”, chociażby szkic o rynku książki wygłoszony podczas jednego ze Zjazdów ZLP. Jednakże redaktor „Poezji zebranych” nie uwzględnia tego rodzaju (kapitalistycznych) doświadczeń granicznych Waśkiewicza. Nie mam miejsca na szersze rozważania w tej materii więc tylko przy tej niezgodzie pozostanę.

Oba tomy AKW są istotne dla poezji polskiej, ale też bardzo ważne dla lubuskiego środowiska literackiego, z którego Waśkiewicz się wywodził, ponieważ po raz pierwszy w historii literatury na Środkowym Nadodrzu ukazały się dzieła zebrane. Żaden z wielu autorów, który tworzyli na tym obszarze po II wojnie światowej, nie doczekał się tego rodzaju summy! Pierwszy z tomów „Poezji zebranych” jest w zasadzie niemal „lubuski”. Redaktor wydania zbudował bowiem obie księgi zgodnie z chronologią ukazywania się poszczególnych zbiorów wierszy. Waśkiewicz debiutował w 1963 r. arkuszem „Wstępowanie” wydanym przez Lubuskie Towarzystwo Kultury. Potem notujemy: „Strefę pamięci” (1965), „Dziedzictwo” (1966), „Przestrzeń po człowieku” (1967), „Próbę uzasadnienia” (1970), „Zapis z nieobecności” (1971), „Tożsamość” (1973) i „Bezsenną jawę” (1977). A zatem do dnia wyjazdu z Zielonej Góry we wrześniu 1979 r. napisał na Ziemiach Odzyskanych aż osiem zbiorów wierszy. Jeszcze wydał muzealny tomik „W granicach doświadczenia” (1994) oraz „Horyzont zdarzeń” (1999). I ten dorobek stanowi prawie połowę „Poezji zebranych”. Utwory składające się na tom drugi powstały w umownym „okresie gdańskim”.

Dzieło jest imponujące, gdyż oprócz drukowanych wierszy kryje się w nim (i za nim) także interesująca konstrukcja teoretyczna (formulizm), a w wielu wstępach i posłowiach do tomików (publikowanych w opracowaniu obu ksiąg) odczytujemy filozofię budowaną przez poetę na użytek własnej twórczości. Podczas zielonogórskiej promocji „Poezji” w Bibliotece Norwida (wcześniej była promocja w Gdańsku) prowadząca prof. Małgorzata Mikołajczak, jak też prof. Marian Kisiel wielokrotnie odnosili się do zawartych w wierszach AKW intrygujących przesłań, tropów, odnośników, co wywołało interesującą dyskusję wskazującą, iż utwory poety są nadal żywe i odbierane w różnych interpretacjach.

Jako puentę do wierszy zebranych pozwolę sobie na cytat z posłowia L. Żulińskiego do zbioru „Horyzont zdarzeń” (1999): „Poezja Waśkiewicza jest wspaniałym i wielkim metafizyczno-ontologicznym traktatem, jest wizją całości istnienia i w tej mierze ma obecnie niewiele równych sobie konkurentek wśród liryki”. I w takim ujęciu chciałbym widzieć twórczość Andrzeja.

Eugeniusz Kurzawa

_________________ 

Andrzej K. Waśkiewicz, „Poezje zebrane”. Marian Kisiel (red.). Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Gdańsku, Fundacja Światło Literatury, Gdańsk 2025.

 

 

Plakat

 

Plakat

Andrzej Dębkowski

 

Pomiędzy raną a sumieniem: lektura świata w stanie napięcia

 

„Między szeptem a krzykiem” Adama Ochwanowskiego jest książką, która stawia czytelnika w stanie permanentnego napięcia i nie pozwala mu się z niego wycofać. To nie jest tom poezji rozumiany jako zbiór autonomicznych wierszy, lecz rozległy, wieloczęściowy poemat, który działa na zasadzie narastającej presji sensów, obrazów i diagnoz. Jego struktura przypomina raczej długą sekwencję oskarżeń, modlitw i raportów z pola ruin niż klasyczną kompozycję liryczną. Ochwanowski świadomie rezygnuje z komfortu estetycznego: nie prowadzi czytelnika ku puencie, nie obiecuje katharsis, nie daje ulgi. To poezja niewygodna, bo dotykająca nie tylko „wielkich tematów”, lecz także naszej codziennej współodpowiedzialności.

Tytułowa przestrzeń „między szeptem a krzykiem” nie jest metaforą stopniowania emocji, lecz nazwą egzystencjalnego stanu zawieszenia. Szept i krzyk są tu skrajnymi formami mowy, ale też skrajnymi strategiami przetrwania: szeptem posługują się ofiary, intymność, sumienie, krzyk należy do władzy, tłumu, ideologii, przemocy. Pomiędzy nimi rozciąga się obszar, w którym człowiek próbuje jeszcze mówić własnym głosem, choć język jest już nadwyrężony, skażony i niepewny. Ochwanowski nie próbuje tego języka oczyścić; przeciwnie, eksponuje jego pęknięcia, nadmiary i fałsze, czyniąc z nich główny temat książki.

Formalny zabieg oparty na powtarzalnej formule „Między… a…” pełni funkcję nie tylko rytmiczną, lecz przede wszystkim poznawczą. Poeta nie buduje świata na opozycjach, lecz na rozpiętościach, w których żadna ze stron nie jest bez winy. Ten gest ma wymiar głęboko etyczny: odmawia czytelnikowi prawa do łatwego wartościowania. Każdy fragment poematu jest jak napięty drut, po którym trzeba iść ostrożnie, bo upadek w jedną z jednoznaczności grozi uproszczeniem, a uproszczenie – według Ochwanowskiego – jest jedną z podstawowych form przemocy symbolicznej.

Pierwsze partie poematu ustanawiają zasadniczy ton książki: ton niezgody na mitologizację historii. Cmentarze, krzyże, epitafia, pomniki – wszystkie te znaki pamięci zostają pozbawione patosu i odsłonięte jako elementy mechanizmu zapominania. Historia u Ochwanowskiego nie jest nauczycielką życia, lecz raczej archiwum zaniedbań, przypadków i głupoty. Wojna nie jawi się tu jako moment próby charakterów, lecz jako splot pijanych rozkazów, kłamstw na tyłach i pośpiesznej miłości przed ostrzałem. Poeta konsekwentnie demontuje narrację heroiczno-martyrologiczną, zastępując ją obrazem świata, w którym ofiara została estetycznie „zagospodarowana”, a odpowiedzialność rozmyta.

Szczególnie znaczące jest w tym kontekście przenikanie się perspektywy historycznej i współczesnej. Między bitewnym krzykiem a śmiertelnym szeptem nie tylko toczą się wojny, lecz także codzienne życie tych, którzy wojny oglądają z bezpiecznego dystansu. Przeglądanie prasy, wychowywanie dzieci, oglądanie seriali, narzekanie na ceny – te banalne czynności zostają zestawione z obrazami przemocy, co obnaża mechanizm normalizacji zła. Ochwanowski pokazuje, że współczesność nauczyła się żyć obok tragedii, traktując ją jako jeden z elementów informacyjnego krajobrazu.

W miarę rozwoju poematu coraz wyraźniej ujawnia się krytyka instytucji, które miały porządkować sens: edukacji, religii, prawa, mediów, psychologii. Wszystkie one zostają ukazane jako struktury pozbawione realnej treści, operujące formą, procedurą i sloganem. Fabrykowane dyplomy, kazania niewiernych księży, przyśpieszone kursy asertywności, ksenofobiczne etaty, grupy wątpliwego wsparcia – to obrazy świata, w którym kompetencja została zastąpiona symulacją, a etyka – regulaminem. Ochwanowski nie atakuje tych instytucji z pozycji ideologicznej, lecz moralnej: jego gniew wynika z poczucia zdrady sensu.

Jednym z najodważniejszych obszarów poematu jest refleksja nad cielesnością i seksualnością. Poeta pokazuje, jak głęboko kultura Zachodu ugrzęzła w hipokryzji: z jednej strony obsesyjnie reguluje i kontroluje seksualność, z drugiej – komercjalizuje ją i banalizuje. Między szeptem prawiczka a krzykiem dziwki rozciąga się pole wstydu, przemocy symbolicznej i fałszywej moralności. Ochwanowski demaskuje absurd sytuacji, w której ksiądz pozbawiony ewangelii i alfons piszący o miłości platonicznej stają się równoprawnymi uczestnikami dyskursu o intymności. Seksualność w tym poemacie nie jest źródłem radości ani wyzwolenia, lecz kolejnym obszarem napięcia między pragnieniem a narzuconą narracją.

Kulminacyjnym momentem książki jest fragment poświęcony relacji oprawca-ofiara. To jedna z najmocniejszych diagnoz współczesnej kondycji moralnej. Ochwanowski nie opisuje pojedynczych przypadków, lecz pokazuje systemową naturę przemocy, która przenika rodzinę, Kościół, państwo i kulturę. Osierocone dzieci, gwałcone zakonnice, młodzi samobójcy – te obrazy nie służą szokowaniu, lecz uświadomieniu skali zbiorowego wyparcia. Szczególnie przejmujące jest zestawienie cierpienia ofiar z gestami upamiętnienia oprawców. Pomniki, tablice, oficjalne narracje stają się narzędziami dalszej krzywdy, bo zastępują realne rozliczenie.

Równolegle do tych ostrych diagnoz społecznych biegnie w poemacie refleksja nad kryzysem języka. Ochwanowski jest poetą boleśnie świadomym, że słowo zostało zdegradowane. Cytaty funkcjonują jak martwe znaki, oderwane od sensu i kontekstu. Biblia, „Mein Kampf” i „Mały Książę” pojawiają się obok siebie nie po to, by je zrównać, lecz by pokazać chaos kulturowy, w którym wszystko może zostać użyte jako ornament lub slogan. Poezja w tym świecie nie ma już przywileju prawdy; może jedynie świadczyć o własnej bezradności.

Co istotne, Ochwanowski nie wyłącza siebie z tej diagnozy. Jego głos nie jest głosem moralnego arbitra. To głos człowieka zanurzonego w tych samych sprzecznościach, który pije, zdradza, modli się, wątpi i ironizuje. Fragmenty dotyczące samotności, starzenia się, relacji rodzinnych i miłosnych nadają poematowi wymiar egzystencjalnej szczerości. Poeta nie próbuje się wybielić – przeciwnie, wielokrotnie przyznaje się do niekonsekwencji, traktując ją jako znak uczciwości wobec świata, który sam jest niekonsekwentny.

W końcowych partiach poematu pojawiają się odniesienia do tradycji literackiej i historycznej, ale nie mają one charakteru nostalgicznego. Tuwim, Lechoń, Wieniawa, Ikar – to figury rozdarcia, emigracji wewnętrznej, niespełnienia. Lot Ikara chorego na Polskę jest jedną z najbardziej sugestywnych metafor całego tomu: oznacza marzenie o wzlocie, które od początku skazane jest na upadek, bo startuje z ciężarem mitów, kompleksów i nierozliczonej przeszłości.

„Między szeptem a krzykiem” jest książką, która wymaga od czytelnika cierpliwości, odwagi i gotowości na dyskomfort. Nie daje prostych odpowiedzi, nie oferuje pocieszenia, nie zamyka się w eleganckiej formie. To poezja, która chce pozostać w napięciu, bo tylko tam – między krzykiem a szeptem – możliwe jest jeszcze myślenie, odpowiedzialność i etyczna czujność. Ochwanowski napisał książkę, która nie tyle opisuje świat, ile stawia go pod znakiem zapytania, przypominając, że największym zagrożeniem nie jest krzyk ani szept, lecz zgoda na obojętność.

Andrzej Dębkowski

 

__________________

Adam Ochwanowski, Między szeptem a krzykiem. Ilustracje: Tomasz Kordeusz. Projekt okładki: Mariusz Stec. Biblioteka „Bez podziałów”. Wydawca: Kazimierska Agencja Drukarska oraz Ośrodek Kulturalno-Historyczny „Beldonek” – Pałac Wielkopolskich w Chrobrzu, Kielce 2022, 38 stron nienumerowanych.

 

 

Plakat

 

Plakat