Nowości książkowe

 

Plakat

 

Plakat

 

Plakat

Andrzej Dębkowski

 

Nieskończoność chwili wobec historii, czasu i sumienia

 

Tom Nieskończoność chwili. Wiersze z lat 2022-2025 Zdzisławy Górskiej jest książką szczególną: nie tylko dlatego, że obejmuje poezję pisaną w jednym z najbardziej dramatycznych okresów współczesnej historii – naznaczonym pandemią, wojną w Ukrainie, eskalacją lęków nuklearnych, kryzysem wartości i przyspieszeniem cywilizacyjnym – lecz także dlatego, że stanowi swoistą syntezę całej drogi twórczej poetki. To tom dojrzały, gęsty semantycznie, emocjonalnie intensywny, a zarazem głęboko zakorzeniony w konkretach: miejscach, datach, obrazach, osobistych wspomnieniach i faktach historycznych. Poezja Górskiej nie abstrahuje od rzeczywistości – przeciwnie, wchodzi w nią całą swoją wrażliwością, nie rezygnując ani z metafizycznego namysłu, ani z moralnego niepokoju.

Już sam tytuł tomu zawiera zasadnicze napięcie tej poezji. „Nieskończoność chwili” to oksymoron, który można odczytać jako klucz interpretacyjny całej książki. Chwila – ulotna, krucha, pozornie nieistotna – zostaje tu obdarzona wagą wieczności. U Górskiej momenty codzienności, drobne obserwacje, prywatne wzruszenia i lęki stają się nośnikami sensów ostatecznych. To poezja, która wierzy, że w jednej sekundzie – w zatrzymanym wahnięciu wskazówki zegara, w zapachu bzu, w spojrzeniu na wystawową suknię, która „nie zatańczyła wcale” – może zawrzeć się prawda o całym ludzkim losie.

Wiersz otwierający tom, Okna wystawowe, jest znakomitym przykładem tej poetyki. Sylwestrowa noc, która minęła, deszcz, światła, eleganckie suknie i dodatki pozostające nieruchomo za szybą – wszystko to tworzy scenografię melancholii i niespełnienia. Poetka dokonuje subtelnego, a zarazem przenikliwego przesunięcia perspektywy: zamiast opiewać radość zabawy, skupia się na tym, co się nie wydarzyło, na potencjale, który pozostał niewykorzystany. Współczucie dla „błyszczących sukni”, „torebek z perełkami” czy „szpilek, które nie wybijały rytmu tej nocy” jest w istocie współczuciem dla ludzi – dla ich samotności, lęku, rezygnacji lub świadomego wyboru pozostania z dala od hałaśliwego świata. To poezja empatyczna, cicha, a jednocześnie przenikliwie diagnozująca kondycję współczesnego człowieka.

Jednym z najważniejszych tematów tomu jest czas – jego nieubłagany bieg, jego zdradliwość, ale też jego metafizyczny wymiar. W wierszu Obsesje czas zostaje zobrazowany poprzez motyw zegara, który powraca w twórczości Górskiej niczym refren egzystencjalnego lęku. Kontrast między „bezszelestnymi” zegarami a ciężkim, tykającym zegarem dzieciństwa jest kontrastem między czasem nowoczesnym, anonimowym, przyspieszonym, a czasem oswojonym, rytmicznym, mającym „swoją przestrzeń od tik – do tak”. To niezwykle trafna metafora współczesnego doświadczenia: czas już nie daje człowiekowi „maleńkiej ciszy na upływ sekundy”, lecz sunie podstępnie, odbierając dzień za dniem, skracając „wyznaczone odgórnie trwanie”. Lęk przed czasem jest tu lękiem przed utratą sensu, przed niedopełnieniem, przed niegotowością na ostateczne rozliczenie.

Warto podkreślić, że poezja Górskiej nie jest jedynie zapisem prywatnych przeżyć. To poezja głęboko zaangażowana, reagująca na wydarzenia historyczne i polityczne, nie uciekająca od jednoznacznych ocen moralnych. Wiersze poświęcone wojnie w Ukrainie – Ten, ta, to…, Zatrzymam się, Stało się 24.02.2022, Przebudzenie I – tworzą przejmujący cykl świadectw. Poetka nie opisuje wojny z dystansu; jej język jest nasycony bólem, gniewem i bezradnością, ale także solidarnością i nadzieją. Szczególnie poruszający jest kontrast między bielą śniegu – symbolem niewinności, spokoju, nadziei – a brutalną siłą, która „armiami burzy i niszczy” tę biel, ludzi i przestrzenie. To poezja protestu, ale protestu zakorzenionego w etycznym porządku, nie w doraźnej publicystyce.

Równie ważnym kontekstem tomu jest doświadczenie pandemii, obecne w wierszach takich jak Do Homo sapiens, Pandemicznie czy wcześniejsze, przywołane retrospektywnie utwory z 2020 roku. Górska interpretuje pandemię nie tylko jako katastrofę biologiczną, lecz także jako znak – być może ostrzeżenie – dotyczące kondycji duchowej ludzkości. Pojawia się tu pytanie o odpowiedzialność człowieka, o pychę cywilizacji, która uwierzyła w swoją wszechmoc, a jednocześnie utraciła zdolność empatii i pokory. To pytania trudne, stawiane bez taniego moralizowania, raczej z pozycji świadka i współuczestnika globalnego doświadczenia lęku.

W tomie Nieskończoność chwili niezwykle silnie wybrzmiewa również motyw pamięci – osobistej, rodzinnej, lokalnej i narodowej. Wiersze takie jak Zagubione zdjęcie, Taki pejzaż, Zachwyty pamięci, Jestem stąd tworzą intymną mapę tożsamości poetki. Strzyżów, Wisłok, dom babci, przedwojenne fotografie, wojenne losy rodziców – wszystko to składa się na opowieść o zakorzenieniu, które nie jest zamknięciem, lecz punktem odniesienia wobec świata. Górska pokazuje, że pamięć nie jest sentymentalnym powrotem do przeszłości, ale aktem odpowiedzialności: wobec tych, którzy byli przed nami, i wobec tych, którzy przyjdą po nas.

Szczególne miejsce w tomie zajmują wiersze o wymiarze religijnym i metafizycznym, takie jak Ikona Ulmów, Na wszelki wypadek, Nie pytam, Zanim, czy finałowy hołd dla św. Jana Pawła II. Religijność Górskiej nie jest deklaratywna ani dogmatyczna; ma charakter egzystencjalny, dramatyczny, często pełen pytań i wątpliwości. W Ikonie Ulmów poetka mierzy się z niewyobrażalnym okrucieństwem historii i stawia jedno z najtrudniejszych pytań teologicznych: o możliwość przebaczenia w obliczu masowej, systemowej zbrodni. To wiersz odważny, bolesny, pozbawiony łatwych odpowiedzi, a przez to niezwykle autentyczny.

Formalnie tom charakteryzuje się dużą różnorodnością. Obok wierszy wolnych pojawiają się próby bardziej zdyscyplinowanej formy, jak Próba sonetu, w której sama refleksja nad formą staje się tematem utworu. Język Górskiej jest obrazowy, nasycony metaforami czerpanymi z natury, sztuki, nauki i codzienności. Poetka swobodnie łączy odniesienia do mitologii, Biblii, historii sztuki i współczesnych realiów, tworząc gęstą sieć znaczeń. Charakterystyczna jest także precyzja dat – niemal kronikarska – która nadaje wierszom status zapisu chwili historycznej, a jednocześnie podkreśla ich autentyczność.

Nieskończoność chwili to tom wymagający uważnego czytania. Nie jest to poezja łatwa ani „lekka”, choć pełna jest zachwytów nad pięknem świata. To piękno zawsze pozostaje kruche, zagrożone, wystawione na próbę. Górska nie proponuje eskapizmu; proponuje uważność. Jej poezja uczy, że trzeba zatrzymać się – wobec czasu, historii, drugiego człowieka – zanim „pełny obrót wskazówek” zabierze kolejny dzień, kolejną szansę na zrozumienie.

W ostatecznym rozrachunku książka Zdzisławy Górskiej jawi się jako przejmujący zapis świadomości człowieka żyjącego „na kraterze wielkiej niepewności”, a jednocześnie nieustannie poszukującego sensu, ładu i światła. To poezja, która nie godzi się na obojętność, która stawia pytania nawet wtedy, gdy odpowiedzi są bolesne lub nieoczywiste. Nieskończoność chwili to tom ważny – nie tylko w dorobku autorki, lecz także w pejzażu współczesnej poezji polskiej – bo przypomina, że słowo poetyckie nadal może być przestrzenią sumienia, pamięci i nadziei.

Andrzej Dębkowski

 

_______________

Zdzisława Górska, Nieskończoność chwili. Wiersze z lat 2022-2025. Redakcja: Zdzisława Górska. Korekta: Filip Szałasek. Projekt typograficzny i projekt okładki: Agata Zahuta. Fotografia na okładce: Jolanta Augustynek. Słowa wstępne: Robert Godek oraz Mirosław Czarnik. Wydawnictwo AGAZAH. Agata Zahuta, Krosno 2025, s. 140.

 

 

Plakat

Krzysztof Graboń

 

W głębi ludzkiego umysłu

 

Nenad Šaponja w zbiorze poezji pt. Psychologia grawitacji dokonuje odczytu procesów zachodzących w ludzkim umyśle. Indywidualne i analityczne podejście staje się kluczem do procesu; jakim jest zrozumienie odnoszące do wielu dziedzin (w tym też relacji międzyludzkich). Słowo grawitacja ma tutaj wydźwięk wskazujący istotę przekazu, którą należy dostrzec nie tylko przez zjawisko. Poeta opowiada o niej i należy tej opowieści wysłuchać z jak największą uwagą, aby tym sposobem pojawiła się reakcja oraz jej wynik, nawet poprzez związek złożony z dwóch procesów mogącymi być elementami. W relacjach międzyludzkich słowo grawitacja będzie miało bardzo duże natężenie i będzie ono odnosiło się do wielu nauk humanistycznych od filozofii zaczynając. Nenad Šaponja świadomie używa tego wyrazu w tytule zbioru, mając ku temu określony cel. Tonacja tego słowa jest spokojna oraz zauważalna.

Podmiot liryczny popiera swoją hipotezę, którą pozornie można obalić. Brzmi ona następująco:

 

Łatwo, ale złośliwie,

zdarza się to czego nie chcemy.

[Fragment utworu pt. „Powróć: bo istnieje się po powrocie”, s. 9]

 

Teza ta znajduje poparcie poprzez prezentację sposobu takich dokonań jak: obserwacja, pomiar lub dotyk – to czynności metaforycznie istotne dla poparcia oraz zrozumienia wygłoszonej tezy. Pojawią się osoby, które przekazane stwierdzenie chciałyby obalić niekoniecznie merytorycznie. Podmiot liryczny nie pragnie naukowej polemiki, tylko przekazać najważniejszą myśl.

Wkroczenie w metafizyczną przestrzeń przez podmiot liryczny stanowi wielość istotnych elementów służących do przekazania określonej wiedzy. Konkretne pytanie postawione przez podmiot liryczny brzmi następująco:

 

Jaki wiek musisz osiągnąć,

żeby pozostać na zawsze młodym?

A jak łatwo jest usnąć

i nie budzić się.

[ Fragment utworu pt. „Moja geografia nazywa się psychologia”, s. 10]

 

Podmiot liryczny nie pragnie usłyszeć odpowiedzi od czytelnika, mając świadomość, że jest wiele innych prostszych czynności. Przekazuje ważną informację, że prościej jest zrozumieć świat fizyczny za pośrednictwem nauk ścisłych, nie zapominając o istnieniu metafizycznego świata (wskazuje, że istnieje, a człowiek o nim zapomina np. poprzez cyferki informujące o zgromadzonych środkach na koncie bankowym).

Różnice dotyczące postrzegania świata w okresie życia człowieka wyjaśnia podmiot liryczny  wskazując na proces inicjacji. Nie relacjonuje przebiegu tego wydarzenia, lecz najważniejsze stają się skutki. Tym sposobem podmiot liryczny nawiązuje do twórczości Czesława Miłosza; kiedy to człowiek styka się ze złymi rzeczami np. dowiadując się o nich np. za pośrednictwem mediów:

 

Śledzę chłopca w sobie,

nasłuchuję niewygodę

która go topi

w dorosłym ciele  

[Fragment utworu pt. O, odezwij się do mnie:czy jutro będę tu gdzie znajduje się teraz? s.12]

 

Przywołanie zawarte w tytule tekstu jest udaną próbą nawiązania dialogu. Przebieg konwersacji nie jest relacjonowany; gdzie można usłyszeć każde wypowiedziane słowo, lecz analizowany przez podmiot liryczny.

Istotna staje się zależność jednej rzeczy od drugiej:

 

Mocne słowa poszukują prawdziwego głosu.

Prawdziwy głos poszukuje i jutra i nas.

[Fragment utworu pt. „Słyszalność widzialna i niewidzialna”, s. 16]

 

Podmiot liryczny podkreśla powyższe zagadnienie w bardzo istotny sposób; nie prowokuje lecz wyciąga wnioski. To przywołany przykład zależności pokazuje działanie metafizycznego mechanizmu, którego naprawa jest trudna, delikatna, kosztowna, a czasami niemożliwa.

Czy zniknięcie może być taktyką czy elementem rozpaczy? Pojawiająca się refleksja jest istotnym elementem podjętej próby wyjaśnienia, ponieważ decyzja zapadła. Konsekwencje mogą być inne od zamierzonych:

 

Bystry i całkiem pewien,

pragnę serię strzałów niepewności.

[Fragment utworu pt. „Pyrrusowe ja: łatwiej jest zniknąć, trudno jest być”, s. 25]

 

Podmiot liryczny w podjętym działaniu nie jest egoistyczny w zgłoszeniu swojej potrzeby. Istotne jest jego wewnętrzne ja, które należy odczytywać w oparciu o psychoanalizę Zygmunta Freuda, gdzie tych znaczeń jest bardzo wiele.

Przyciąganie jest bardzo ważnym zjawiskiem i nie tylko będzie odnosiło się do relacji międzyludzkich. Zjawisko grawitacji zostaje uosobione i Nenad Šaponja w zbiorze poezji pt. Psychologia grawitacji  dokonuje analizy wnętrza uosobionego przyciągania, tym sposobem wskazując, na zjawiska zachodzące w ludzkim umyśle. Poeta nie podejmuje psychoanalizy, terapii i innych tego typu działań, lecz rozważa. Pytanie o cel analizy nie jest zasadne, ponieważ ukryty jest on w umyśle człowieka. W tym wypadku motyw grawitacji jest elementem zaproszenia do podróży do wnętrza ludzkiego umysłu, której celem jest poznanie zachodzących zjawisk wpływających na otaczający świat. Ich omówienie będzie stanowiło klucz, który otworzy bramę do poznania wielu istotnych zagadnień.

Krzysztof Graboń 

_____________ 

Nenad Šaponja, Psychologia grawitacji. Tłumaczenie: Olga Lalić Korowicka. Wydawnictwo Ruthenus, Krosno 2024, s. 54.

 

 

Plakat

 

Plakat

Andrzej Dębkowski 

 

„Pomiędzy” jako los, jako język, jako pamięć

 

Tom poetycki Romualda Mieczkowskiego „Pomiędzy” jest książką szczególną nie tylko w obrębie jego własnego dorobku, lecz także w szerszym kontekście poezji polskiej powstającej poza granicami państwa polskiego, a zarazem w obrębie kulturowej przestrzeni dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego. To tom dojrzały, świadomy własnych ograniczeń i własnej siły, wyraźnie pisany z pozycji człowieka, który nie musi już niczego udowadniać ani estetyce, ani historii, ani środowisku literackiemu. „Pomiędzy” nie jest bowiem książką efektowną ani doraźnie aktualną; jest książką głęboko zakorzenioną w czasie, w pamięci i w doświadczeniu jednostkowym, które jednak nieustannie styka się z doświadczeniem zbiorowym. Ta poezja rozwija się w szczelinie między biografią a historią, między prywatnym a publicznym, między Wilnem a Warszawą, między sacrum a profanum, między patosem a ironią. Już sam tytuł tomu ustanawia klucz interpretacyjny: istnienie „pomiędzy” jest tu nie tylko tematem, lecz także metodą i ontologicznym statusem podmiotu mówiącego.

Mieczkowski od wielu lat funkcjonuje w świadomości czytelników jako poeta Wilna – miasta palimpsestu, miasta nawarstwień, miasta utraconego i odzyskiwanego w języku. Jednak „Pomiędzy” wyraźnie pokazuje, że Wilno nie jest tu jedynie miejscem geograficznym ani literackim rekwizytem. Jest raczej matrycą doświadczenia, modelem świata, w którym współistnieją różne czasy, języki, pamięci i lojalności. Wilno w tych wierszach nie jest ani sentymentalnym mitem kresowym, ani wyłącznie miejscem traumy. Jest przestrzenią dynamiczną, nieustannie negocjowaną, w której podmiot uczy się życia na przecięciu sprzecznych porządków. Ta kondycja „pomiędzy” dotyczy zarówno tożsamości narodowej, jak i kulturowej, religijnej, pokoleniowej i egzystencjalnej.

Już pierwsze wiersze tomu – takie jak „Gotyckość” – wprowadzają charakterystyczny dla Mieczkowskiego ton: łączenie osobistego doświadczenia z refleksją historyczno-symboliczną, osadzoną w konkretnej przestrzeni architektonicznej i kulturowej. Gotyk staje się tu nie tylko stylem, ale figurą duchową: strzelistość, światło, pion, wysiłek wznoszenia się ponad własną doraźność. Podmiot wiersza stoi na posadzce katedry, w kraciastej koszuli, w promieniach słońca, i uświadamia sobie własną małość wobec wielkiej formy, ale jednocześnie swoją przynależność do niej. To ważny moment: poezja Mieczkowskiego nie jest poezją wykluczenia, lecz włączenia – nawet jeśli to włączenie jest kruche, chwilowe, ulotne.

W całym tomie powraca motyw patronów, przodków, figur opiekuńczych – zarówno historycznych, jak i rodzinnych. Wiersze „Rodzice”, „Pamiątka z Sybiru”, „Dwie matki” czy „Stół z czasów nadziei” tworzą wyraźny nurt genealogiczny, w którym prywatna pamięć splata się z doświadczeniem zbiorowej historii XX wieku. Mieczkowski nie mitologizuje przeszłości, nie idealizuje jej, ale traktuje ją jako ciężar i zobowiązanie. Fotografie, stoły, modlitewniki, sztuczne kwiaty, chemiczny ołówek – te drobne rekwizyty codzienności stają się nośnikami pamięci, bardziej wiarygodnymi niż wielkie narracje historyczne. Poeta pokazuje, że historia naprawdę wydarza się w domach, na zdjęciach rodzinnych, w przedmiotach przenoszonych z miejsca na miejsce, z kraju do kraju.

Szczególnie poruszający jest w tym kontekście wiersz „Pamiątka z Sybiru”, w którym los zesłańców zostaje pokazany bez patosu, w oszczędnym, niemal dokumentalnym stylu. Modlitwa o śmierć na własnej ziemi, która nigdy się nie spełni, staje się jednym z najbardziej przejmujących obrazów wykorzenienia. Mieczkowski unika tu retoryki martyrologicznej; zamiast niej proponuje skupienie na pojedynczym geście, spojrzeniu, przedmiocie. Dzięki temu wiersz nie zamyka się w lokalnej historii, lecz zyskuje wymiar uniwersalny.

Jednym z najważniejszych tematów tomu jest czas – nie jako abstrakcyjna kategoria filozoficzna, lecz jako doświadczenie cielesne i pamięciowe. W wierszu „Rodzice” czas na chwilę się zatrzymuje, gdy podmiot patrzy na stare zdjęcie. W innych utworach czas przyspiesza, gęstnieje, rwie się, jak w „Zmierzchu pewnej ery”, gdzie zmiana technologiczna (od magnetofonów szpulowych po cyfrową rzeczywistość) staje się metaforą utraty pewnej wrażliwości. Mieczkowski jest poetą świadomości historycznej, ale nie historyzmu: interesuje go nie tyle ciąg wydarzeń, ile sposób, w jaki zapisują się one w ludzkiej pamięci i emocjach.

Wyjątkowo istotny w „Pomiędzy” jest także wątek religijny, który jednak daleki jest od dewocyjności czy doktrynalnej jednoznaczności. Wiersze takie jak „Chwalcie łąki umajone”, „Z nauk ojca kapucyna”, „Sam na sam z Ostrobramską” czy „Kościół na Piaskach” pokazują religijność jako doświadczenie kulturowe, wspólnotowe, a zarazem głęboko osobiste. Wiara w tych wierszach jest raczej przestrzenią pytań niż odpowiedzi, gestem zaufania wobec tajemnicy, a nie systemem nakazów. Szczególnie wymowne jest zdanie kapucyna o piekle jako stanie, w którym człowiek nie potrzebuje drugiego człowieka – to definicja etyczna, nie teologiczna, i zarazem jeden z kluczowych punktów aksjologicznych tomu.

Mieczkowski konsekwentnie unika poetyckiej egzaltacji. Jego styl cechuje narracyjność, długie, meandrujące zdania, brak interpunkcji lub jej ograniczenie, co nadaje wierszom rytm mowy, opowieści snutej przy stole, w drodze, w pamięci. To poezja, która nie boi się prozy życia, a nawet banalności, ale potrafi wydobyć z niej sens. Wiersze o banku, o performance, o obradach jury konkursu poetyckiego, o barze w Kijowie czy o agencjach towarzyskich na Senatorskiej pokazują poetę uważnego na współczesność, krytycznego wobec jej pustki, ale nie pogardliwego.

Szczególne miejsce w tomie zajmują utwory autotematyczne i metapoetyckie. Wiersze takie jak „Moja prestiżowa edukacja”, „Obrady jury w B.” czy „Pochód” są ironiczne, a zarazem gorzkie. Mieczkowski demaskuje w nich mechanizmy środowiskowe, hierarchie, mody i złudzenia świata literackiego. Jednocześnie jednak nie rezygnuje z wiary w sens poezji jako formy dialogu międzypokoleniowego. „Pochód” – z wizją wileńskiego orszaku poetów różnych narodów i epok – jest jednym z najważniejszych wierszy tomu, bo syntetyzuje ideę wspólnoty kulturowej ponad podziałami, ale także pokazuje jej kruchość i marginalizację.

W „Pomiędzy” istotna jest również problematyka starzenia się, przemijania i bilansu życia. Wiersze takie jak „Pudło z fotografiami”, „Stary człowiek i drzewo”, „Na cokole” czy „Dzień, w którym skończyła się młodość” nie epatują lękiem przed śmiercią, lecz raczej próbą zrozumienia własnej drogi. Podmiot Mieczkowskiego jest świadomy swojej skończoności, ale nie popada w nihilizm. Przeciwnie – to świadomość końca nadaje sens gestom pamięci, opieki, sadzenia drzew, zapisywania wierszy.

Na osobną uwagę zasługuje język tomu. Mieczkowski posługuje się polszczyzną klarowną, komunikatywną, pozbawioną formalnych fajerwerków, ale niezwykle precyzyjną. Jego metafory są osadzone w konkretach, a obrazy często mają charakter wizualny i materialny. Poeta nie eksperymentuje z formą dla samego eksperymentu; forma służy treści, a nie odwrotnie. Dzięki temu wiersze zachowują wysoką czytelność, a zarazem nie popadają w publicystykę.

„Pomiędzy” jest także tomem geograficznym: Wilno, Warszawa, Berlin, Wiedeń, Kijów, Krasicki nad Łyną, Sybir – te miejsca tworzą mapę życia, które nie daje się zamknąć w jednym punkcie. Wiersz „Dwie rzeki” – Wilia i Wisła – jest tu symbolicznym skrótem całej książki. Życie płynące między rzekami to życie bez jednej, stabilnej ojczyzny, ale też życie otwarte na wielość doświadczeń. Wiersz „Szukanie ojczyzny” proponuje z kolei redefinicję tego pojęcia: ojczyzną staje się relacja, bliskość, miłość, a nie terytorium.

Warto podkreślić, że mimo obecności tematów politycznych i historycznych, „Pomiędzy” nie jest tomem ideologicznym. Mieczkowski nie narzuca czytelnikowi gotowych ocen, lecz zaprasza do współodczuwania i namysłu. Jego krytycyzm wobec totalitaryzmów, imperialnych narracji czy współczesnych hipokryzji jest wyraźny, ale zawsze zakorzeniony w konkretnym doświadczeniu jednostkowym. Wiersz o radzieckim żołnierzu w Wiedniu czy refleksja z baru w Kijowie nie są publicystycznymi tezami, lecz pytaniami, które pozostają otwarte.

Cały tom można czytać jako próbę ocalenia sensu w świecie rozproszonym, fragmentarycznym, pełnym sprzeczności. „Pomiędzy” to książka o odpowiedzialności za pamięć, język i relacje międzyludzkie. To także książka o godzeniu się z niejednoznacznością – własnej tożsamości, historii, wyborów. Mieczkowski nie proponuje prostych rozwiązań ani jednoznacznych deklaracji; proponuje uważność.

Współczesna poezja często ucieka w skrajności: albo w hermetyczny eksperyment, albo w doraźną publicystykę. Tom Romualda Mieczkowskiego lokuje się poza tymi biegunami. Jest propozycją poezji środka w najlepszym sensie tego słowa: zakorzenionej, refleksyjnej, etycznej.

„Pomiędzy” Romualda Mieczkowskiego nie domyka się konkluzją uspokajającą. Przeciwnie – pozostawia czytelnika w stanie napięcia, które nie jest defektem, lecz zasadą tej poezji. To napięcie sytuowania się wobec tradycji: litewskiej i polskiej, lokalnej i emigracyjnej, klasycznej i nowoczesnej. Jeśli więc na końcu tej książki wolno postawić znak zapytania, to nie po to, by ją unieważnić, lecz by ujawnić jej polemiczny potencjał. Jaki jest więc poeta Mieczkowski wobec innych twórców litewsko-polskich?

Wobec Miłosza Mieczkowski pozostaje poetą „mniejszego tonu”, ale nie mniejszej stawki. Miłosz ustanowił model poety-świadka, który z dystansu historycznego próbuje ogarnąć katastrofę XX wieku i wyprowadzić z niej – jeśli nie sens, to przynajmniej moralny imperatyw pamięci. Mieczkowski nie próbuje powtórzyć tej syntezy. Jego „pomiędzy” jest bardziej kruche, mniej totalizujące. Tam, gdzie Miłosz buduje panoramę, Mieczkowski zatrzymuje się na fragmencie; gdzie Miłosz chce jeszcze wierzyć w możliwość języka zdolnego objąć historię, Mieczkowski podejrzewa język o współudział w rozpłynięciu się znaczeń. To nie jest sprzeciw otwarty, raczej cicha korekta: przesunięcie ciężaru z metafizyki historii na ontologię codziennego trwania.

Z Mackiewiczem łączy Mieczkowskiego nieufność wobec fałszu ideologii i fałszu pamięci, ale ich drogi rozchodzą się zasadniczo. Mackiewicz wierzył w brutalną jasność opisu, w bezwzględność faktu, który ma siłę demaskującą sam przez się. Mieczkowski nie ufa już tej przejrzystości. Jego doświadczenie pogranicza – kulturowego i językowego – uczy, że fakt bez kontekstu staje się równie podejrzany jak mit. Jeśli jest tu polemika, to polemika z naiwną wiarą, że prawda może być tylko jedna i że wystarczy ją wypowiedzieć wprost. „Pomiędzy” wybiera drogę niejednoznaczności nie z estetycznej kokieterii, lecz z etycznej ostrożności.

Najbliżej Mieczkowskiemu do Venclovy – w świadomości wielojęzyczności, w doświadczeniu życia „na styku” oraz w przekonaniu, że poezja nie jest ani azylem, ani trybunałem. A jednak i tu różnica jest istotna. Venclova, nawet gdy mówi z pozycji emigranta, zachowuje silne zakorzenienie w tradycji intelektualnej Zachodu, w klasycznej dyscyplinie myślenia. Mieczkowski pozostaje bardziej lokalny, bardziej podatny na erozję sensów, które niesie peryferyjność. Jego „pomiędzy” nie jest tylko kategorią geograficzną czy polityczną – to stan epistemologiczny, w którym każde rozpoznanie obarczone jest ryzykiem prowizoryczności.

Na tle poezji emigracyjnej „Pomiędzy” jawi się jako książka paradoksalnie postemigracyjna. Nie ma tu nostalgii za utraconą całością ani mitu powrotu, który porządkuje doświadczenie wygnania. Mieczkowski pisze tak, jakby emigracja była już nie wydarzeniem, lecz kondycją – trwałym przesunięciem, które nie domaga się kompensacji. W tym sensie jego poezja polemizuje z klasycznym etosem emigracyjnym: zamiast heroizmu – czułość wobec nieciągłości, zamiast wielkich narracji – mikrologia istnienia.

„Pomiędzy” nie proponuje rozwiązania. Proponuje czujność. I być może właśnie w tym tkwi jego znaczenie wobec wielkich poprzedników: nie w ambicji ich zastąpienia, lecz w gotowości, by powiedzieć, że dzisiaj nie da się już mówić ich językiem bez reszty. Mieczkowski nie burzy pomników – przechodzi obok nich, sprawdzając, co jeszcze rzucają w cieniu. I to sprawdzanie, niekonkluzywne, uparte, pozostaje jego najważniejszym gestem.

 „Pomiędzy” to książka, która domaga się powolnej lektury, wracania do wierszy, czytania ich w kontekście całego tomu. To także książka, która może stać się ważnym punktem odniesienia dla rozmowy o tożsamości polskiej i środkowoeuropejskiej w XXI wieku.

Ostatecznie „Pomiędzy” jest tomem o byciu człowiekiem w świecie, który nie daje prostych odpowiedzi. O byciu synem, ojcem, bratem, obywatelem, poetą. O byciu „pomiędzy” jako losie, ale i jako szansie. W tym sensie poezja Mieczkowskiego ma wymiar głęboko humanistyczny. Nie krzyczy, nie epatuje, nie uwodzi formalnie. Mówi cicho, ale wyraźnie. I zostaje w czytelniku na długo.

Andrzej Dębkowski

 

 

Plakat