Nowości książkowe

 

Henryk Owsianko 3

Henryk Owsianko, Czerwone kamienie. Redakcja i wstęp: Zdzisław Antolski. Projekt okładki i opracowanie graficzne: Adam Antolski. Grafiki w tekście: Andrzej Stanisławski, Henryk Owsianko. Do książki dołączono płytę CD, która jest jej nieodłączną częścią. Nagranie: MT STUDIO Paweł Kuczyński. Wiersze czyta: Dariusz Bereski. Wydawca: ADAMANT, Kielce 2016, s. 94.

 

 

 

   (...) Zastanawiam się nad fenomenem poezji Henryka Owsianko. Jest on niewątpliwie poetą posiadającym szczególny talent wierszopisania, niemal naturalny jak śpiew ptaków. Czasem przypominają ludową poezję i muzykę, nawet tę sprzed wieków. Bowiem Owsianko unika awangardyzmu i modnych prądów literackich, jego poezja jest śpiewna i prosta, rymy są naturalne i oczywiste. Wiersz po prostu płynie jak strumień, jak obłoki na niebie. Słowa współgrają z naturą jak deszcz i śnieg, jak pory roku. Jest w tym wielka tajemnica talentu autora, jego związków z naturą. A może Tajemnica tkwi w Miłości, czerwonej jak kamienie na dnie rzeki Piławy?

(...) Ze wstępu Zdzisława Antolskiego

 

Jerzy Utkin 3

Jerzy Utkin, Psalm skopanego psa. Redakcja: Stefan Pastuszewski. Korekta: Romuald Mikołajczak. Wydawca: Instytut Wydawniczy „Świadectwo”, Bydgoszcz 2016, s. 32.

 

 

 

Przyciśnięty do muru nienormalności

 

Poezja to mowa, która bierze ze wszystkich języków świata, ale sama nie jest żadnym językiem: jest, w każdym swoim wcieleniu, jednorazową wypowiedzią, która powstaje, kiedy w umyśle poety lub w świecie dzieje się coś poza wszelkim porządkiem; poeta to ten, który podczepia się pod mowę. Poezja jest wypowiedzią konieczną, a poeta – człowiekiem zmuszonym do mówienia. Przyciśniętym do muru, by sypał – mówi o poezji Jarosław Mikołajewski.

 

Takim poetą – przyciśniętym do muru nienormalności – jest Jerzy Utkin. Jego bezkompromisowa poezja, wymykająca się ramom „tradycyjnie pojętej poezji” próbuje zwrócić uwagę czytelnika na te fragmenty naszego życia społecznego, których nie znajdziemy na okładkach kolorowych pism. Próżno szukać tutaj grzecznych i spokojnych fraz. Jego słowa są mocne, chropowate i stanowią komentarz do ciemniejszej strony rzeczywistości. Można by powiedzieć, że jest to propozycja dla fanów ambitnych tekstów, pozbawionych patosu.

 

Światopogląd wpisany w poezję Jerzego Utkina może czasami prowokować, jako niedostatecznie konsekwentny, zbijać czytającego z tropu pozornymi czy faktycznymi sprzecznościami. Bo filozofia jego języka poetyckiego wydaje się przecież filozofią totalną, bezkompromisową i spójną. Poezja Utkina nie jest jedynie artystycznym mówieniem, służy poznawaniu – obserwacji i analizie – rzeczywistości, jest sposobem oraz wymiarem bycia w świecie i bycia wobec świata. Poetycki język Utkina świadczy o nieufności, z jaką jego użytkownik odnosi się do skostniałych konstrukcji myślowych, nieświadomie adaptowanych i biernie rozpowszechnianych struktur werbalnych. Rzeczywistość widziana przez Jerzego Utkina bynajmniej nie staje się światem opisywanym; to raczej świat nazywany przez mówiącego okazuje się rzeczywistością przez poetę dostrzeżoną. Pisanie – mowa poetycka – to doświadczenie egzystencjalne.

 

Utkin w swojej nowej książce pt. Psalm skopanego psa nie występuje jako moralista. W oczywistym rozróżnieniu piękna i prawdy bardzo łatwo rozpoznać w tej liryce rezygnację z moralistyki. By zostać moralistą należy być depozytariuszem tego, co prawdziwe, bo poecie wystarcza to, żeby starać się rozumieć swoją rzeczywistość i własną w niej obecność.

 

Ta poezja i ten poeta są stworzeni do dźwigania ciężaru prawdy. Poezja i język poetycki Utkina mają swoją gramatykę oraz – co ważniejsze – fizjologię. Istnieją i funkcjonują jak ciało: reagują na ból, stają się dolegliwe wtedy, gdy milczymy; nawet wpisane w poezję egzystencjalne poczucie braku zawdzięczamy fizyczności.

 

Poezja Jerzego Utkina to liryka niezwykle dojrzała, inteligentna oraz bardzo przemyślana, nie znajdziemy tu niczego przypadkowego. Jest to poezja bezpośrednia i bezkompromisowa. Warta poznania. Okrutna, do bólu poważna... Taką, jakiej nam dzisiaj potrzeba...  

 

Andrzej Dębkowski

 

Przemek Corso

Przemek Corso, Podziemne miasto. Redakcja: Edyta Urbanowicz. Ilustracje: Fotolia. Projekt okładki i projekt elementów graficznych: Agnieszka Rajczak-Kucińska. Korekta: Edyta Urbanowicz, Anna Mędrzycka, Piotr Koperski. Wydawnictwo „Bernardinum” Sp. z o.o., Pelplin 2016, s. 350.

 

 

Przemek Corso – konferansjer, felietonista, głos radiowy, autor bajek dla dzieci... a prywatnie miłośnik filmów, kolekcjoner, gaduła. Z wykształcenia niedoszły nauczyciel języka angielskiego. Szczęśliwy mąż i ojciec, a także właściciel szkockiego teriera o imieniu BRK. Mieszka w Legnicy i pija tabasco.

Podziemne miasto – Robert Karcz – archeolog i awanturnik. Po niebezpiecznym incydencie podczas wykopalisk w Egipcie zostaje ewakuowany do Polski. Lepiej, żeby przez jakiś czas posiedział cicho, dlatego zatrudnia się jako nauczyciel historii w legnickim gimnazjum. Poznaje tam miejscowych pasjonatów historii i pod ich wpływem zaczyna interesować się przeszłością Legnicy. Pewnego dnia dosłownie zapada się pod ziemię...

 

 

Barbara Czaykowska-Kłoś 1

Barbara Czaykowska-Kłoś, Historie świąteczne. Kulinarny przewodnik na Boże Narodzenie i karnawał. Redakcja i korekta: Anna Gniewkowska-Gracz. Opracowanie graficzne: Marcin Lipiński. Zdjęcia: Kinga Kłoś oraz archiwum rodzinne autorki. Grafiki: Depositphotos.com. Zdjęcia na okładce: Alexraths, Depositphotos.com. Wydawnictwo „Bernardinum” Sp. z o.o., Pelplin 2016, s. 74.

 

 

Najcudowniejsze Wigilie przeżywaliśmy w domu Rodziców. Zjeżdżaliśmy się zewsząd, by razem skrobać ryby, naciągać strudle, zdobić stół, kolędować... Trudno było sobie nawet wyobrazić, że Boże Narodzenie można by spędzać poza domem. Atmosfera wieczerzy, sianko pod białym obrusem, pośrodku stołu wielka drożdżowa pachnąca bułka upleciona jak chatka, w kształt warkocza – dodatek do ryb.

Na skraju stołu opłatek posmarowany miodem i Pismo Święte z zało­żoną wstążeczką na stronie z Ewangelią według św. Łukasza. W rogu pokoju wielki snop zboża. Drzewko ubrane w białe łańcuchy z cukierków, kolorowe drobiazgi pod choinką i Mama rozradowana, że wreszcie wszyscy w komplecie. Takie mam wspomnienia. Cudowne, grzejące serce.

Jesteśmy teraz coraz bardziej zapracowani, zabiegani i często gubimy magię tych pięknych świąt. Kupujemy, sprzątamy, gotujemy... Wszystko naraz i na ostatnią chwilę... A potem, w tym bogactwie rzeczy i jedzenia, siedzimy tak zmęczeni, że o awanturę nietrudno. Takie doświadczenia powodują, że – zamiast czekać z utęsknieniem na kolejne święta – wzdrygamy się na myśl o tak wyczerpującym obowiązku. Buntujemy się przed tradycją dwunastu potraw i idziemy do restauracji albo wręcz uciekamy z domu na wakacje... Byle dalej.

Tymczasem potrawy wigilijne mają tę ogromną zaletę, że można je przygotowywać z kilkunastodniowym nawet wyprzedzeniem. Barszcz musi się ukisić, piernik – im starszy, tym lepszy, pierniczki też zyskają, jeśli polezą kilka dni.

Przygotowaniom towarzyszą niecodzienne zapachy: miodu, karmelu, cynamonu, goździków, wanilii, dzikiej róży, kardamonu – atmosfera od razu staje się świąteczna. Wszystkie aromaty, mieszając się ze sobą, wciskają się w zakamarki kuchni i budują odpowiedni klimat dla pozo­stałych przygotowań.

Lubię je, gdyż za każdym razem przywołują cudowne wspomnienia. Dlatego, jeśli coś zmieniam w przepisach to niepostrzeżenie nawet dla siebie. A pewien porządek i kolejność przygotowywania wigilijnych potraw są zazwyczaj te same.

Zwykle zaczynam od pierniczków. Gdy dzieci są małe, można z takiego pieczenia zrobić przednią zabawę. A i bez dzieci to doskonały temat na spotkanie towarzyskie z mieszaniem ciasta, wałkowaniem i potem ozdabianiem po upieczeniu. Takie pięknie udekorowane pierniczki to świetne ozdoby na choinkę. Można z nich też zrobić drobne upominki. Pieczenie piernika i pierniczków sprawi, że cały dom zacznie pachnieć świętami...

 

 

Szukaj

Tłumacz

Statystyki

Odsłon artykułów:
981679

Licznik odwiedzin

DziśDziś101
WczorajWczoraj463
W tygodniuW tygodniu936
W miesiącuW miesiącu10054