Tajemnica jako zasada istnienia poezji
Tajemnica stanowi jedno z najbardziej trwałych i zarazem najbardziej nieuchwytnych doświadczeń związanych z poezją. Nie jest ona jedynie tematem literackim, lecz przede wszystkim sposobem istnienia tekstu poetyckiego, jego szczególną właściwością epistemologiczną i estetyczną. Poezja, w przeciwieństwie do dyskursu naukowego, publicystycznego czy użytkowego, nie dąży do pełnego wyjaśnienia świata ani do jego logicznego domknięcia. Przeciwnie – jej istotą jest ujawnianie rzeczywistości w sposób niepełny, fragmentaryczny i wieloznaczny. W tym sensie tajemnica nie oznacza braku wiedzy, lecz stanowi szczególną formę poznania, opartą na niedopowiedzeniu, sugestii, metaforze oraz otwartości znaczeniowej.
Już na poziomie językowym poezja ujawnia swoją zdolność do generowania tajemnicy. Język poetycki nie pełni wyłącznie funkcji komunikacyjnej, lecz staje się strukturą, która odsłania własną materialność, dźwiękowość i wielowarstwowość znaczeniową. Słowa w wierszu nie są jednoznacznymi nośnikami informacji, lecz elementami dynamicznego systemu, w którym znaczenia powstają poprzez relacje, napięcia i konteksty. W przeciwieństwie do języka potocznego, który dąży do precyzji i jednoznaczności, język poetycki eksponuje nieostrość i wieloznaczność jako wartości estetyczne. Właśnie ta nieprzezroczystość języka sprawia, że tekst poetycki nie daje się w pełni zracjonalizować, a jego sens pozostaje w pewnym stopniu ukryty. Istotnym źródłem tajemniczości w poezji jest również metaforyczność języka. Metafora nie tylko zastępuje jedno znaczenie innym, ale tworzy nową przestrzeń semantyczną, w której elementy rzeczywistości zostają zestawione w sposób nieoczywisty. Dzięki temu powstają znaczenia pośrednie, które nie mogą zostać sprowadzone do jednej interpretacji. W efekcie metafora staje się narzędziem nie tyle wyjaśniania, ile raczej komplikowania obrazu świata. Tajemnica rodzi się więc z samej struktury poetyckiego obrazowania, które nie tyle opisuje rzeczywistość, ile ją przekształca. Ważnym aspektem budowania tajemnicy w poezji jest także wielopoziomowa struktura tekstu. Wiersz rzadko funkcjonuje na jednym poziomie znaczeniowym – przeciwnie, zazwyczaj zawiera warstwy dosłowne, symboliczne, kulturowe i intertekstualne. Odbiorca nie ma dostępu do jednego, stabilnego sensu, lecz porusza się pomiędzy różnymi możliwymi interpretacjami. Każda z nich może być częściowo uzasadniona, ale żadna nie wyczerpuje całości znaczenia. W ten sposób poezja wymyka się logice jednoznaczności i domknięcia, pozostając przestrzenią interpretacyjnej niepewności.
Kolejnym istotnym elementem jest struktura niedopowiedzenia, która w poezji pełni funkcję konstruktywną. Elipsy, urwania wypowiedzi, pauzy składniowe oraz fragmentaryczność tekstu sprawiają, że znaczenie nie jest dane bezpośrednio, lecz musi zostać przez odbiorcę dopowiedziane. Niedopowiedzenie nie jest jednak brakiem, lecz świadomą strategią artystyczną, która aktywizuje czytelnika i zmusza go do współtworzenia sensu. Tajemnica nie znajduje się więc wyłącznie w tekście, lecz powstaje w relacji między tekstem a odbiorcą. W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera rola interpretacji. Poezja nie narzuca jednego sposobu odczytania, lecz generuje wiele możliwych dróg interpretacyjnych. Każda lektura jest w pewnym sensie aktem ponownego stworzenia tekstu. Oznacza to, że sens wiersza nie jest stabilny ani ostateczny, lecz dynamiczny i zmienny. Tajemnica polega tu na nieustannej możliwości reinterpretacji, która nigdy nie prowadzi do pełnego wyczerpania znaczenia.
Nie można również pominąć egzystencjalnego wymiaru tajemnicy w poezji. Wiersz bardzo często dotyka tematów granicznych, takich jak śmierć, czas, pamięć, miłość, tożsamość czy przemijanie. Są to doświadczenia, które wymykają się pełnemu poznaniu i nie mogą zostać jednoznacznie opisane w języku. Poezja nie rozwiązuje tych problemów, lecz raczej je ujawnia, podkreślając ich nieprzejrzystość i złożoność. W tym sensie tajemnica nie jest tylko efektem językowym, ale także konsekwencją struktury ludzkiego doświadczenia.
Szczególną rolę odgrywa także wymiar metafizyczny poezji. W wielu tradycjach literackich wiersz był traktowany jako forma kontaktu z tym, co przekracza rzeczywistość empiryczną. Nawet w poezji współczesnej, która często rezygnuje z jednoznacznych odniesień metafizycznych, obecne jest poczucie graniczności języka. Słowo poetyckie jednocześnie ujawnia i ukrywa, wskazuje na coś, co pozostaje poza pełnym zrozumieniem. Tajemnica staje się w tym ujęciu nie tyle elementem treści, ile sposobem istnienia świata w języku. Ważnym elementem budującym tajemniczość jest także materialność języka, obejmująca jego brzmienie, rytm i strukturę dźwiękową. Poezja nie jest wyłącznie zapisem znaczeń, lecz również zjawiskiem fonicznym. Rytm, powtórzenia, aliteracje i asonanse tworzą warstwę dźwiękową, która wpływa na odbiór tekstu w sposób przedpojęciowy. Znaczenie nie wynika więc jedynie z semantyki, ale także z doświadczenia słuchowego, które może wprowadzać dodatkowe, trudne do jednoznacznego opisania sensy.
Szczególne znaczenie ma również cisza, która w poezji nie jest brakiem, lecz elementem struktury znaczeniowej. Pauzy, przerwy i zawieszenia wypowiedzi tworzą przestrzeń nieokreśloności, w której sens dopiero się rodzi. Cisza działa jak miejsce potencjalności, w którym interpretacja może się rozwijać. W ten sposób tajemnica zostaje wpisana nie tylko w słowo, ale również w jego brak. Współczesna poezja dodatkowo wzmacnia wymiar tajemnicy poprzez fragmentaryczność i eksperymentalność formy. Teksty poetyckie często rezygnują z linearnej narracji, tworząc struktury otwarte, wielogłosowe i niejednorodne. Wiersz może funkcjonować jako zbiór fragmentów, obrazów lub asocjacji, które nie tworzą jednego spójnego sensu. W takim ujęciu tajemnica nie jest już czymś, co należy odkryć, lecz zasadą organizującą samą strukturę tekstu. Nie bez znaczenia pozostaje również relacja między poezją a czytelnikiem. Odbiorca nie jest biernym adresatem tekstu, lecz jego współtwórcą. To on wypełnia luki znaczeniowe, rekonstruuje sensy i nadaje tekstowi ostateczny kształt interpretacyjny. W tym procesie tajemnica nie zostaje usunięta, lecz raczej pogłębiona, ponieważ każda interpretacja otwiera nowe pytania i możliwości odczytania.
Podsumowując, tajemnica w poezji nie stanowi elementu dodatkowego ani dekoracyjnego, lecz jest jej fundamentalną zasadą istnienia. Wynika zarówno z właściwości języka, jak i z natury doświadczenia egzystencjalnego oraz sposobu odbioru tekstu. Poezja nie eliminuje niejasności, lecz ją podtrzymuje i rozwija, traktując ją jako źródło sensu i wartości estetycznej. Tajemnica nie jest przeciwieństwem poznania, lecz jego szczególną formą – poznaniem otwartym, niepełnym i nieustannie odnawianym, które nie prowadzi do zamknięcia znaczenia, lecz do jego ciągłego pogłębiania.
Stefan Michał Żarów
_________
Bibliografia:
Barthes R. Przyjemność tekstu, przeł. A. Lewańska, Warszawa: KR.
Jakobson R. Poetyka w świetle językoznawstwa, w: W poszukiwaniu istoty języka, t. 2, Warszawa: PIW.
Mayenowa M. R. Poetyka teoretyczna, Warszawa: PWN.
Ong W.J. Oralność i piśmienność. Słowo poddane technologii. Lublin: KUL.
Pszczołowska L. Wiersz – rytm – dźwięk, Warszawa: PWN.
Zumthor P. Oral Poetry. An Introduction, Minneapolis: University of Minnesota Press.
Żarów. S.M. Kategorie tworzenia. Podkarpackie ślady Pegaza. Rzeszów 2019.
O naturze Zelowa, Andrzeja Dębkowskiego i naturze słowa
Skoro już w tytule trzykrotnie przywołałem naturę w jej kilku postaciach, natychmiast spieszę wyjaśnić w czym rzecz. Otóż zacznę od natury niebagatelnej części społeczeństwa, szczególnie młodego, wywodzącego się z tak zwanej prowincji, uważanej niesłusznie za regiony wykluczające, pośród której pokutuje przeświadczenie, że wielkie miasto z samej już jego mistycznej natury, gwarantuje swoim mieszkańcom powodzenie i dostatnie życie.
W takim sposobie myślenia zawarta jest spora doza prawdy, ale wygenerowanej przez media na użytek szeroko pojętego biznesu. Oczywiście trzeba przyjąć, że od każdej reguły zdarzają się odstępstwa, ale z zastrzeżeniem: u podstaw wszelkiego powodzenia, bez względu na miejsce zamieszkania, leży przede wszystkim nasza natura. Bez mądrego planu działania i żelaznej konsekwencji, będziemy zmuszeni do robienia „kariery” na polach truskawek, albo szparagów, a określenie: prowincja dotyczy raczej stanu umysłu a nie miejsca geograficznego.
W związku z powyższym zapraszam do bardzo urokliwego miejsca, jakim jest Zelów, miasta położonego w powiecie bełchatowskim. Cała gmina liczy sobie trochę ponad 14 tysięcy mieszkańców, z czego niecałe 7 tysięcy zamieszkuje w samym mieście. W sumie można powiedzieć: miasteczko. To wszystko prawda, ale rzecz nie w liczbie mieszkańców, tylko w ich wartości, dążeniu do realizacji wspólnych celów i poczuciu więzi cementującej miejscową społeczność, a ta świadoma swej wartości wydaje na świat wartościowe jednostki.
Z Zelowa wywodzi się mnóstwo znakomitych osób. Choćby Karol Badziak – ceniony dziennikarz związany z Łódzką prasą, Mirosław Drożdżewski – wychowany w Zelowie, znakomity gitarzysta, pedagog i kompozytor, Thomas Gleb – francuski malarz urodzony w rodzinie zelowskich Żydów, Waldemar Zawodziński – reżyser, scenarzysta i scenograf, związany z teatrem Jaracza w Łodzi i w końcu Andrzej Dębkowski, choć nie jest ostatni na tej długiej liście, osoba szalenie zasłużona nie tylko dla Zelowa. Ale o nim za chwilę.
Muszę jeszcze wspomnieć o wydarzeniach kulturalnych, których mogłoby pozazdrościć wiele miast mających się za metropolie. Myślę o chlubie gminy Zelów, jakim są Letnie Koncerty Festiwalowe, towarzyszące Międzynarodowemu Festiwalowi Muzyki Organowej i Kameralnej Radom-Orońsko. Gościły na tej imprezie same sławy. Oto one: Krzysztof Penderecki, Georgij Agratina, jeden z największych wirtuozów gry na cymbałach i fletni Pana, Józef Broda, malownicza postać, znakomity folklorysta, Teresa Żylis-Gara, profesor Stefan Stuligrosz i „Poznańskie Słowiki”, Jerzy Maksymiuk i Sinfonia Varsovia, Wiesław Ochman, Konstanty Andrzej Kulka i wielu, wielu innych. A z pisarzy wspomnę Wiesława Myśliwskiego, Ernesta Bryla i Andrzeja Brauna. Było ich dużo więcej, a także sporo znakomitych aktorów, ale już czas powrócić do Andrzeja Dębkowskiego, który maczał swe zaczarowane palce w wymienionych wydarzeniach, na dodatek sam jest postacią barwną i wielce zasłużoną dla Zelowa i kultury polskiej.
Nasz wybitny Zelowianin to znakomity poeta, publicysta, krytyk literacki, eseista, pomysłodawca, założyciel i wydawca nieprzerwanie od 1996 roku „Gazety Kulturalnej”. W przeszłości był redaktorem wielu innych pism kulturalno-społecznych. Efektem jego twórczości i pracy animatora kultury, był wybór na wiceprezesa Zarządu Głównego Związku Literatów Polskich.
Nic dodać, nic ująć, taki jest Andrzej Dębkowski. Przepraszam, zapomniałbym dodać, że jest jeszcze fotografikiem. Kiedy ON znajduje na to wszystko czas?! A mnie z kolei trudno byłoby omówić Jego dorobek w tekście, który zmieściłby się na łamach „Gazety Kulturalnej”, dlatego pragnę zwrócić uwagę na pozycję skromną objętościowo, ale poświęconą czemuś, co dotyczy nas wszystkich, bez względu na to czy jesteśmy tego świadomi czy nie.
Rzecz dotyczy natury słowa, medium porozumienia, podstawowego nośnika i środka przekazu w komunikacji pomiędzy ludźmi. Esej „O naturze słowa” jest nie do przecenienia i powinien znajdować się na domowych półkach, choćby tylko w towarzystwie książek kucharskich, inaczej nasza świadomość będzie spłaszczona, tak jak pana Jourdaina, z komedii Moliera „Mieszczanin szlachcicem”, który po latach dowiaduje się od nauczyciela filozofii, że sposób w jaki mówi na co dzień, to proza. Wzburzony tym odkryciem krzyczy: „Daję słowo, zatem ja już przeszło czterdzieści lat mówię prozą, nie mając o tym żywnego pojęcia!”
Język i słowa, to coś podobnie ważnego jak układ krwionośny, odżywiający nasz umysł i ciało. Jeżeli ustaje jedno, ustaje też drugie. Przyzwyczailiśmy się traktować istnienie, życie, jako sekwencje fizjologicznych zdarzeń, pozwalających nam urządzać i podporządkowywać otaczający nas świat. Ale bez udziału słowa nie byłoby to możliwe, ginęłoby w totalnym chaosie, ponieważ słowo porządkuje rzeczywistość. Andrzej Dębkowski pisze: „Dla starożytnych Greków mowa była częścią kosmicznego porządku – tą siłą, która nadaje światu harmonię i sens, a późniejsi filozofowie chrześcijańscy przejęli tę myśl, nadając jej wymiar boski. »Na początku było słowo« – to nie metafora, lecz ontologiczna prawda: istnienie rozpoczyna się tam, gdzie pojawia się sens. A sens nie istnieje bez słowa”.
Słowo nie jest też niewinne, to problem wielopłaszczyznowy, oprócz sensu może z powodzeniem tworzyć figury absurdalne, kłamliwe, raniące i eliminujące, zwodnicze i burzące etyczny wymiar. Ale istnieje także milczenie jako uzupełnienie problemu słowa, czyli mowy, która również jest wielowymiarowa. Mógłbym długo jeszcze cytować SŁOWA Andrzeja Dębkowskiego, ale po co wyręczać Autora? Wystarczy zdobyć (kupić) znakomity esej „O naturze słowa”, trzymać go pod poduszką i czytać przed snem jak kiedyś Kubusia Puchatka, przyjaciela bawiącego nas i uczącego podstawowych znaczeń słów.
Szymon Koprowski
________________
Andrzej Dębkowski, poeta, krytyk literacki, publicysta, eseista, dziennikarz i wydawca. Autor szkiców i esejów krytycznoliterackich. Redaktor naczelny „Gazety Kulturalnej”. Autor ponad tysiąca publikacji prasowych oraz wielu książek poetyckich, krytycznych i historycznych. Jego wiersze tłumaczono na kilkanaście języków. Współpracuje, jako publicysta z prasą kulturalną w kraju i za granicą. Jego prace eseistyczne były publikowane w wielu opracowaniach naukowych. Juror wielu konkursów literackich i kapituł nagród. Laureat kilkudziesięciu konkursów literackich, m.in.: dwukrotny laureat Wielkiego Lauru Międzynarodowej Jesieni Literackiej Pogórza w dziedzinie publicystyki kulturalnej i felietonistyki, Nagrody Marszałka Województwa Łódzkiego w kategorii „Dziennikarz roku”, Nagrody XXI Międzynarodowego Listopada Poetyckiego w Poznaniu na książkę roku, Nagrody „Superekslibrisu Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Łodzi, Nagrody Literackiej im. Jarosława Iwaszkiewicza. Odznaczony Medalem Labor Omnia Vincit, Złotą Odznaką Honorową ZLP oraz Odznaką Honorową Zasłużony dla Kultury Polskiej. Należy do Związku Literatów Polskich.
Garb pamięci, garb cierpienia, garb nadziei
Tom poetycki „Garbus idzie” Edmunda Borzemskiego należy do tych książek, które nie próbują olśniewać formalnym eksperymentem ani intelektualną ekwilibrystyką. Jest zapisem doświadczenia egzystencjalnego, świadectwem człowieka stojącego twarzą w twarz z cierpieniem, przemijaniem i nieuchronnością śmierci. To poezja głęboko autobiograficzna, wyrastająca z codzienności naznaczonej chorobą, niepełnosprawnością, utratą najbliższych i nieustannym dialogiem z własnym losem. Jednocześnie jest to książka niezwykle uniwersalna, ponieważ opowiada o doświadczeniach, których wcześniej czy później dotyka każdy człowiek.
Już sam tytuł niesie znaczenie symboliczne. Garb nie jest wyłącznie fizycznym ciężarem. To brzemię pamięci, samotności, wieku, choroby, odpowiedzialności za tych, którzy odeszli, ale również ciężar samego istnienia. Garbus Borzemskiego nie idzie tylko drogą życia – niesie na plecach własny świat. W tym sensie przypomina biblijnego pielgrzyma, Syzyfa, Hioba czy każdego człowieka próbującego zachować godność mimo przeciwności.
Najbardziej przejmującą część tomu tworzą utwory poświęcone ojcu. Powracający cykl rocznicowych wierszy nie jest zwyczajnym wspomnieniem zmarłego rodzica. To wieloletni zapis procesu żałoby. Każda kolejna rocznica przynosi inne spojrzenie na stratę. W pierwszym utworze dominuje szok i obraz trumny jako „batyskafu”, który zanurza się w nieznaną ciemność. Później pojawia się pamięć, rozmowa prowadzona w ciszy, wreszcie spokojniejsza akceptacja, w której śmierć nie kończy relacji, lecz zmienia jej wymiar.
Borzemski bardzo świadomie personifikuje śmierć. Nie wypowiada jej imienia. Pisze o „Niej”, zawsze wielką literą. Dzięki temu śmierć staje się niemal bohaterką tomu – nie tyle okrutnym katem, ile nieuchronnym gościem odwiedzającym każdy dom. Ta konsekwencja buduje niezwykłą spójność całej książki. ONA jest obecna niemal wszędzie: w domu rodzinnym, przy łóżku chorego, podczas wspomnień, w modlitwie, a nawet w chwilach pozornego spokoju.
Nie mniej poruszające są wiersze poświęcone matce. Nie ma w nich patosu ani sentymentalizmu. Jest czułość człowieka świadomego, że wraz z odejściem ojca samotność stała się codziennością matki. Autor obserwuje jej starość z niezwykłą delikatnością. Dostrzega zmarszczki, zmęczenie, walkę z losem, ale jednocześnie pokazuje ogrom duchowej siły. Matka Borzemskiego jest osobą głęboko wierzącą, której modlitwa staje się sposobem istnienia. Poezja i wiara stapiają się tutaj w jedność.
Religijność autora nie ma charakteru deklaratywnego. Nie jest to literatura kaznodziejska. Chrześcijaństwo stanowi raczej naturalny język interpretowania rzeczywistości. Dlatego obok codziennych doświadczeń pojawiają się Hiob, Mojżesz, Emaus, Golgota, Ukrzyżowany, Arka, raj czy różańcowe paciorki. Borzemski nie cytuje Biblii dla erudycji. Biblijne obrazy są dla niego narzędziem opisu własnego życia.
Jednym z najważniejszych motywów tomu pozostaje pamięć. Jest ona przestrzenią, do której autor nieustannie powraca. Dom rodzinny, podwórko, kasztany, ogród, dzieciństwo, fotografie – wszystko to tworzy swoistą topografię pamięci. Wiersze przypominają otwieranie kolejnych drzwi prowadzących do dawnych pokoi życia. Szczególnie pięknie wybrzmiewa „Autobiografia”, gdzie kolejne etapy egzystencji zostają przedstawione niczym pokoje jednego domu. To niezwykle sugestywna metafora ludzkiego losu.
Borzemski posiada wyraźnie rozpoznawalny sposób budowania obrazów poetyckich. Chętnie korzysta z personifikacji, rozbudowanych metafor i porównań. Drzwi, okna, mosty, schody, drogi, rzeki czy góry powracają wielokrotnie, tworząc własny system symboli. To właśnie dzięki nim świat przedstawiony zyskuje jedność. Czytelnik szybko zauważa, że autor nie opisuje rzeczywistości realistycznie, lecz stale przekłada ją na język znaków.
Na uwagę zasługuje również niezwykła konsekwencja w wykorzystywaniu motywu drogi. Wędrowanie oznacza tutaj życie. Każdy etap jest kolejnym odcinkiem pielgrzymki. Czasami droga prowadzi przez dzieciństwo, innym razem przez szpital, cmentarz, sen albo modlitwę. Wędrówka nigdy się nie kończy. Nawet śmierć wydaje się jedynie przejściem przez kolejne drzwi.
Autor bardzo często odwołuje się do mitologii i kultury europejskiej. Pojawiają się Syzyf, Eurydyka, Meduza, Narcyz, Perseusz, Pegaz, Afrodyta, Odys czy Polifem. Są to jednak odwołania podporządkowane własnej refleksji. Nie mają charakteru ozdobników. Każdy mit zostaje przepisany na język osobistego doświadczenia. Dzięki temu kultura antyczna spotyka się z chrześcijaństwem, a oba porządki współtworzą niezwykle bogaty świat znaczeń.
Szczególne miejsce zajmuje również motyw niepełnosprawności. Autor nie czyni z niej przedmiotu skargi. Wózek inwalidzki staje się częścią jego codzienności, ale nigdy nie definiuje całego człowieka. Wiersze nie budują współczucia. Budują szacunek wobec siły duchowej osoby, która mimo ograniczeń nie rezygnuje z aktywnego przeżywania świata. Właśnie dlatego tytułowy garb nabiera wymiaru metafizycznego. Jest znakiem losu, ale nie znakiem klęski.
Borzemski niezwykle często pisze o samotności. Nie przedstawia jej jednak jako chwilowego stanu emocjonalnego. Samotność jest u niego niemal osobnym bytem. W utworze „Syjamskie siostry” zostaje zestawiona ze śmiercią, tworząc jedną z najbardziej przejmujących metafor całego tomu. Obie wzajemnie się dopełniają i odbierają człowiekowi poczucie bezpieczeństwa.
Interesującym aspektem książki jest obecność autotematyzmu. Autor wielokrotnie zastanawia się nad rolą poezji. Wiersz staje się schronieniem, pamięcią, modlitwą, testamentem, a nawet miejscem własnego pogrzebu. Poezja nie jest dla Borzemskiego literacką grą. Jest sposobem przeżywania świata. Dlatego jego refleksje nad twórczością brzmią niezwykle wiarygodnie.
Język tomu pozostaje komunikatywny. Autor świadomie unika hermetyczności. Nie komplikuje składni ani metaforyki ponad konieczność. Dzięki temu nawet bardzo trudne tematy zachowują prostotę przekazu. Ta prostota bywa jednak zwodnicza, ponieważ pod powierzchnią zwykłych słów kryje się bogata symbolika i wielowarstwowa refleksja filozoficzna.
Można oczywiście wskazać pewne cechy, które nie wszystkim czytelnikom przypadną do gustu. Autor często powraca do tych samych motywów, podobnych metafor i zbliżonych konstrukcji obrazowych. Niektóre utwory rozwijają tę samą myśl w różnych wariantach. Paradoksalnie jednak właśnie ta powtarzalność przypomina rytm modlitwy lub medytacji. Powracające obrazy nie nużą, lecz wzmacniają główne przesłanie książki.
Największą wartością „Garbusa idzie” pozostaje autentyczność. Nie ma tutaj literackiego pozowania ani chęci imponowania czytelnikowi erudycją. Autor mówi własnym głosem, świadom własnych ograniczeń i doświadczeń. Dzięki temu jego poezja zyskuje moralną wiarygodność, której często brakuje współczesnej literaturze.
Edmund Borzemski stworzył tom niezwykle osobisty, a zarazem głęboko humanistyczny. To książka o pamięci silniejszej od śmierci, o rodzinie, wierze, cierpieniu, samotności, ale również o nadziei, która nie gaśnie nawet wtedy, gdy człowiek zostaje sam wobec własnego losu. Tytułowy garbus idzie dalej mimo bólu, mimo ciężaru niesionego na plecach, mimo świadomości przemijania. I właśnie w tym nieustannym marszu kryje się najważniejsze przesłanie tej poezji – człowieka nie definiuje ciężar, który niesie, lecz odwaga, z jaką potrafi go dźwigać.
Andrzej Dębkowski
_______________
Edmund Borzemski, Garbus idzie. Redakcja poetycka, tytuły cyklów, kompozycja i tytuł zbioru: Harry Duda. Projekt okładki: Martyna Sobolewska. Opracowanie edytorskie: Wacław Maślanka. Wydawca: Wydawnictwo Cywilizacja Miłości, Opole 2026, s. 140.
W podróży z Sokratesem
Milczący bohater tego tomu, nasz i podmiotu lirycznego, wierny towarzysz podróży, Sokrates – grecki filozof sprzed wieków. Wszystko co o nim wiemy, pochodzi z drugiej ręki, głównie od Platona, bo Sokrates nie pozostawił po sobie żadnych pism. W rozmowie, w dialogu Sokrates starał się szukać prawdziwej wiedzy, jednak tutaj to podmiot liryczny mówi, opowiada o współczesności, dzieli się swoimi rozterkami, przemyśleniami i lękami z filozofem. Poeta jest bezbronny wobec świata, przemijania i śmierci, zadaje pytania, które zapewne na zawsze pozostaną bez odpowiedzi. Utwory w tomiku są minimalistyczne, nawet można napisać ascetyczne, chwilami przypominają mi japońskie haiku, nie ma tu nadmiarowych słów, czy szerokich, przegadanych opisów. Jest konkret, krótka fraza, pozbawiona upiększeń. Te wiersze to pokora wobec słów.
Sokrates wrzucony w ten dwudziesty pierwszy wiek, musi się zmierzyć ze współczesnymi sytuacjami i problemami, w wierszu „wigilijna noc bez końca”: „Sokrates śniąc / kolęduje...”, prawie abstrakcyjna wizja i obraz z pandemii COVID-19: „zasmucił się Sokrates / patrząc na zamknięty krąg kwarantanny”. Choć w jego epoce zapewne także szalały epidemie i izolowano ludzi chorych, więc na pewno wiedział, co to oznacza. Jednak w wierszu poetki jest wiosna, która ma w sobie wiele możliwości, tych pozytywnych jak i negatywnych. Nigdy bowiem nie wiemy, co nam się przytrafi.
W kolejnym wierszu filozof zastanawia się: „czy rozum porzucił ogrody czułości? / zapytał Sokrates” – bo przecież miłość jest nam potrzeba do życia, choć czasem wymyka się rozumowi i rozum nie potrafi tego uczucia wyjaśnić. Sokrates jest rozdarty między wiecznością a chwilą, wie, że wszystko przemija, nasze ciała są kruche wobec czasu. Często szukamy tych, których już z nami nie ma, bo za nimi tęsknimy: „po omacku szukam śladów / bytu / już nieobecnego”. Istnieje życie albo śmierć, nie ma nic pośredniego mówi poetka.
Wiersz „buty”, w którym autorka obserwuje, co ludzie noszą na stopach. Czy ich buty już długo pomagają im iść ku końcowi, wszak nasza droga wiedzie tylko w jednym kierunku, czy tego chcemy, czy nie. Buty mogą nam w tym pomóc, ale mogą też uciskać naszą stopę i być niewygodne, utrudniają nam wtedy marsz.
Żyjemy w ciągłym hałasie, pośpiechu, gubimy siebie i innych, jesteśmy przebodźcowani. Nasze spotkania z innymi są krótkie i powierzchowne, może częściej widzimy się w mediach społecznościowych niż osobiście: „musisz nacieszyć się osobą / jest jak kawa rozpuszczalna”. Smutna prawda naszych czasów. Ciągle brakuje nam czasu, aby się spotkać z drugim człowiekiem twarzą w twarz, bez użycia ekranu.
Niektóre z tych wierszy są niesłychanie malarskie, pełne zapachów, zachwytu nad światem, ulotnymi porami roku, pozostają nam jednak wspomnienia: „mimozy szybko umierają / dziękujemy im za życie”. Jesteśmy zanurzeni w kołowrocie pór roku i pór dnia, podmiot liryczny jest dobrym obserwatorem tych przyrodniczych przemian.
Człowiek jest mały wobec zawirowań dziejowych, czasem może tylko patrzeć jak zmieniają się systemy polityczne i czekać aż runie dyktatura. Możemy też wszystko obserwować z bezpiecznej odległości, udawać, że nic właściwie wielkiego się nie dzieje, z obojętności przyjmować śmierć ofiar: „zakładać nauszniki / zagłuszające wojny”.
I wciąż poetka zadaje pytania Sokratesowi, chyba nie oczekuje odpowiedzi: „w ciszy zapytuję Sokratesa/o sens istnienia bezmiaru”. Zadaje je także sobie i czytelnikowi. Bo przecież bezmiar wymyka się właśnie naszemu pojmowaniu świata, nie możemy go dotknąć ani opisać. Jest czymś dalekim i obcym.
Człowiek, który odchodzi: „znikał powoli / rozstawał się w wodą i niebem / dogonił nocą nieśmiertelny księżyc”. Stracił kontakt z tym co krótkotrwałe stał się częścią wieczności.
Rzeczywistość często nasz przeraża, boimy się bowiem, co będzie jutro, czy nie wybuchnie kolejna wojna, epidemia, czy nie zaleją nas wody wezbranej rzeki, czy nie zadzieje się coś, co zmieni diametralnie nasze życie: „Sokrates / zagubił się w niepokoju”.
Wciąż o sobie tak mało wiemy, o sensie naszego życia, o sensie przemijania i śmierci, Sokratejskie „wiem, że nic nie wiem” jest ciągle powtarzane nie tylko przez filozofów, artystów, uczonych, poetów, ale także przez zwykłych zjadaczy chleba. A może nasza niewiedza rośnie wraz z wiedzą o człowieku i otaczającym nas świecie. Bo przecież wciąż wiele rzeczy umyka z pola naszego wzroku, nie dostrzegamy ich, bo nie umiemy dostrzec lub zwyczajnie nie chcemy.
W wierszu „o tajemnicy czasu” grecki filozof: „zawiera wtedy przymierze / z wiecznością”. A przecież nasze życie to same upływające chwile, kolejne sekundy i minuty, przymierze z wiecznością zawieramy w momencie śmierci, wtedy czas, upływające pory roku już nas nie dotyczą. Jesteśmy gdzieś obok, ale trudno określić właściwie gdzie.
A przecież zachwyt nad przyrodą, jej przemianami pozwala nam także doświadczyć pełni, a także zbliżyć się do wieczności. Sokrates mierzył się ze swoimi czasami, jednak dziś pewnie także nawiązałby dialog ze współczesnym człowiekiem, który pewnie za bardzo się nie różni od tego żyjącego wiele wieków temu. Bowiem nie wynaleźliśmy jeszcze leku na śmierć i przemijanie, nasze ciała są niesłychanie kruche, niesiemy ze sobą wspomnienia, które czasem bolą, próbujemy dotknąć przyszłości, nie potrafimy jednak często odciąć się od tego, co już było. Kierują nami te same emocje, co starożytnymi, czujemy się samotni, kochamy, tęsknimy. Także w poezji możemy odnaleźć prawdę, dobro i piękno. Może ta prostota języka ma nas prowadzić jak po nitce do kłębka, do samego centrum wiersza, do jego jądra, nie zgubimy się wśród nadmiaru słów. Z filozofii poeci mogą czerpać garściami, bo wiersz to także namysł nad światem i ludzką kondycją, to też poszukiwania, próba zbliżenia się do prawdy, piękna i dobra. Próba ogarnięcia słowami wszystkich naszych lęków. Próba wskazania drogi. Trwa sokratejski dialog, między poetą a czytelnikiem. Choć poezja i filozofia są gdzieś na marginesie współczesnego świata. Sokrates pewnie by się bardzo zdziwił.
Magdalena Cybulska
__________________
Anna Maria Mickiewicz, Po Sokratesie wiersze nie tylko filozoficzne. Wydawnictwo Forma, Fundacja Literatury imienia Henryka Berezy, Szczecin, Bezrzecze 2026, s. 62.














































































































































































































































































































