Nowy numer kwartalnika ETHOS
Odwaga myślenia
OD REDAKCJI
Krzepiąca moc oczywistości i piękno
Formuła „odwaga myślenia” łączy aktywność powszechnie występującą u ludzi, w zasadzie aktywność naturalną (bo czyż myślenia nie da się porównać choćby do oddychania?) – z moralnością. Odwołując się do klasycznej tradycji filozoficznej, można by nawet powiedzieć, że formuła ta wprost łączy myślenie z cnotą – z odwagą. Nie chodzi w niej zatem o myślenie w rozumieniu powszednim ani takim, jakie analizował w swych pracach choćby Józef M. Bocheński, porządkując przede wszystkim obszar tak zwanego myślenia naukowego i opisując jego metody.1
Przyjęta w obecnym tomie formuła wykracza jednak poza rozumienie myślenia jako poddanej regułom procedury intelektualnej, w zasadzie obojętnej na świat zewnętrzny w tym sensie, że reakcja czy nastawienie innych osób pozostaje dla niej bez znaczenia, a istotny jest wyłącznie poprawny bieg myślenia, poddany na przykład zasadom logiki formalnej. Idzie nam raczej o aktywność duchową, dokonującą się w kontakcie, a nawet w zwarciu z rzeczywistością zewnętrzną wobec podmiotu myślącego.
Dopiero bowiem branie pod uwagę okoliczności nadaje sens pojęciu odwagi, także odwagi myślenia. Nie muszą one przy tym obejmować realnej obecności innych osób ani bezpośredniego z nimi kontaktu, ale – nazwijmy to w ten sposób – chodzi nam o ich obecność intencjonalną. W niektórych przypadkach, może nawet najczęstszych, także o towarzyszące myśleniu wytwory innych: tradycję, modę, smak, ale także nakazy i zakazy czy ograniczenia, również te o charakterze administracyjnym. Czasami przemoc. O odwadze myślenia mówimy – myślimy – zatem zawsze w kontekście jakichś okoliczności.
Przerażającą wizję ich znaczenia dla myślącego podmiotu przynosi słynna powieść George’a Orwella Rok 1984.2 W jej świecie funkcjonuje wyspecjalizowany organ totalitarnego państwa, nazwany „Policją Myśli”, ścigający przestępstwo nazwane „myślozbrodnią”:
– Za co cię wsadzili? – spytał Winston.
– Za myślozbrodnię – wykrzyknął Parsons, o mało nie wybuchając płaczem.
Ton jego głosu sugerował z jednej strony pełne przyznanie się do winy, a z drugiej zdumienie i trwogę, że coś takiego mogło się przytrafić właśnie jemu. Zatrzymał się przed Winstonem i zaczął wypytywać go błagalnie:
– Nie zastrzelą mnie, prawda, stary? Nie zabiją kogoś, kto niczego nie zrobił, tylko pomyślał wbrew sobie, prawda?3
Winston Smith zostąje pojmany za przestępstwo nieco innego rodzaju, choć również ono bynajmniej nie polega na jakimkolwiek praktycznym działaniu skierowanym wprost przeciw państwu. Nim dojdzie do aresztowania Smitha, rozmyśla on o tym, że ostatnią linią obrony przed omnipotencją Policji Myśli, jest on sam, jego życie wewnętrzne: „Mimo całej swojej pomysłowości, Partia wciąż jeszcze nie wpadła na to, jak sprawdzić, co kto myśli”4. A jednak to w myślach, w jego rozważaniach, tkwi zalążek „przestępstwa”, jakie popełnia – związek miłosny z Julią, a potem jeszcze próba ocalenia pamięci, nostalgia za przeszłością, przywiązanie do pięknych przedmiotów, pragnienie obcowania z naturą. Wpierw miał odwagę o tym pomyśleć. I za to spotyka go kara. Trafia przed oblicze śledczego i zostaje poddany torturom, zakończonym wymuszonym zaprzeczeniem fundamentalnej zgodności myśli i rzeczy. Wówczas śledczy O'Brien zdradza mu cel całego przedsięwzięcia, a może nawet cel istnienia całej maszynerii państwa doskonale totalitarnego: „Partii nie obchodzą czyny; nas interesuje myśl”.5
W tym koszmarnym świecie najdalej idąca represja polega zatem na wtargnięciu do sanktuarium ludzkiej racjonalności – na wtargnięciu w myślenie; wówczas odwaga sprowadza się do przyświadczenia rzeczom fundamentalnym: „Truizmy nie kłamią, na nich należy się opierać! Realny świat istnieje, jego prawa się nie zmieniają. Kamienie są twarde, woda jest mokra, przedmiot nie podtrzymywany spada w kierunku środka ciężkości Ziemi”.6 Ponurym memento Orwella jest jednak klęska Smitha, który zostąje złamany przez O’Briena. W świecie Roku 1984 żadne sanktuarium nie może się oprzeć przemocy instytucji. Ta w gruncie rzeczy pesymistyczna wizja natury ludzkiej rodzi się w myśli Orwella z konsekwentnie antyteistycznej antropologii, w której nie ma miejsca na nadzieję o charakterze religijnym.7 Jako odpowiedź przychodzi myśl Hanny Malewskiej, nota bene jednej z pierwszych w Polsce czytelniczek Roku 1984: „Chrześcijanin ma jeszcze pewne szczególne doświadczenie: tej siły, która przychodzi mu na pomoc zawsze teraz, lecz trwa poza czasem: Łaski. Jego głębokim trwałym doświadczeniem winno by być, że nie tylko nie istnieje absolutna determinacja, ale też nie ma sytuacji bez wyjścia – bez «wyjścia w górę i w głąb»”.8 Odwaga wyboru takiej drogi oznaczać może dla chrześcijanina męczeństwo, i to chyba najwyższa cena, jaką płaci on za odwagę myślenia.
Aby mówić o odwadze myślenia nie możemy też ujmować tego procesu jako zaczynającego się i kończącego: „w głowie, w całkowicie zamkniętej przestrzeni”, jak opisuje to w swoich notatkach Ludwig Wittgenstein.9 A to dlatego, że jedynie myśl w jakikolwiek sposób wyrażona, być może nawet zaledwie sformułowana i przechodząca z obszaru czystej refleksji w sferę ekspresji, podlega ocenie czy weryfikacji. Zdaje się, że napotykamy tutaj na rzadko podejmowany paradoks wszelkiego myślenia o myśleniu. W sensie ścisłym więc oceniamy rezultat myślenia, jakiegoś rodzaju wytwór, który opuścił „zamkniętą przestrzeń”10, przybierając pewną intersubiektywną postać. Najczęściej wypowiedzi słownej – ustnej lub pisemnej: głosu w dyskusji bądź artykułu, kazania bądź eseju, publicznego wystąpienia bądź książki. Jeśli paradoks może posiadać swoją kontynuację, to można o niej mówić, gdy natrafiamy na problem medium, poprzez które myśl, czy raczej myśli, są wyrażane.
Najwyżej zorganizowane wypowiedzi ludzkiego ducha składają się na światowe archiwum arcydzieł. Odwagę myślenia odkrywamy zarówno w Don Kichocie Miguela de Cervantesa, Hamlecie Williama Szekspira i Ulissesie Jamesa Joyce’a, jak i w Święcie wiosny Igora Strawińskiego, Guernice Pabla Picassa i w Breaking Bad, serialu wyreżyserowanym przez Vince’a Gilligana.
Już z tego zestawienia widać, że nie wszystkie uznane arcydzieła w sposób konieczny łączą się z odwagą myślenia. Wiele eksponatów w wyimaginowanym archiwum arcydzieł powstało dzięki ponadprzeciętnemu talentowi ich twórców połączonemu z biegłością (rzemiosłem) i żelazną dyscypliną moralną, odwaga okazywała się elementem niekoniecznym ich powstania. Czy nie na tym właśnie polega fenomen muzyki Fryderyka Chopina, nieprzemijająca wartość powieści Lwa Tołstoja, atrakcyjność filmów Ridleya Scotta? Oczywiście odwaga myślenia w sztuce bynajmniej nie gwarantuje statusu arcydzielności. W tej dziedzinie często zamienia się ona w prowokację, w znaną z wczesnego modernizmu pogardę dla publiczności mieszczańskiej, wyrażoną onegdaj hasłem szydzenia z filistra. Nasze czasy stały się chyba momentem ostatecznej kompromitacji sztuki w ten sposób „odważnej”.
Odwaga artysty, gdy tylko wolny jest on od nacisków politycznych, administracyjnych, prawnych, polega na niedogmatycznym podejściu do norm estetycznych, niekiedy także obyczajowych, do twórczego przekształcania tradycji, pójściu wbrew smakowi publiczności, na przeciwstawianiu się gustowi i przyzwyczajaniem mecenasa. Poprzedza to wszystko motyw pozytywny – odwaga myślenia o celu wszelkiej sztuki, czyli o pięknie. Gustave Flaubert widział to niezwykle ostro, formułując ad hoc swój manifest w jednym z listów do George Sand: „Żaden nie troszczy się przede wszystkim o to, co dla mnie jest celem Sztuki – o Piękno! Pamiętam, jak zabiło mi serce, jak wielkie ogarnęło mnie szczęście, gdy wpatrywałem się w ścianę Akropolu, zwykłą, gołą ścianę (na lewo od stopni Propylejów). Zastanawiam się, czy książka, niezależnie od treści, nie może wywoływać podobnego wrażenia? Czy precyzja spojeń, przymioty budulca, gładkość powierzchni, harmonia całości nie są same w sobie Cnotą, jakąś boską potęgą, czymś wieczystym – jakąś zasadą? (Mówię to jako platonik. [...] Bo z drugiej strony w Sztuce powinno być coś ludzkiego; czy raczej Sztuka może być tylko taka, jaką umiemy ją stworzyć. Nie jesteśmy wolni”.11
Zakończenie tego prywatnego estetycznego manifestu, w istocie przeciwstawiające się modernistycznemu dogmatowi „sztuki dla sztuki”, wymagało odwagi, niezbędnej nie tylko w czasach, w których przyszło żyć jej autorowi. Flaubertowi odwagi nie brakowało zarówno, gdy siadał do kreślenia listów, pełnych krytycznych sądów, ujętych w zapadające w pamięć sformułowania12, jak i gdy w trudzie pracował nad Madame Bovary, Czystym sercem, czy ostrzył pióro przy opracowywaniu kolejnych haseł Słownika komunałów. A przecież za pierwsze z wymienionych tu dzieł trafił przed oblicze najprawdziwszego cesarskiego prokuratora.13
Odwaga niejako sprzężona jest bowiem z jej kontestacją, niekiedy wiodącą do przemocy, innym razem do próby ograniczenia wolności wypowiedzi. Niemniej dzieje wskazują także na szczęśliwe pokonanie oporu, jaki budzi, przez – wymagający czasu i namysłu – podziw, a nawet zachwyt. Na tej drodze inni (słuchacze, czytelnicy, wierni, współobywatele...), doceniają odwagę, a niekiedy stają się nawet jej beneficjentami. Tę drogę przeszli święci reformatorzy, oddani dobrej sprawie mężowie stanu, odpowiedzialni naukowcy, rzetelni filozofowie czy wizjonerscy artyści.
Maciej Nowak
Niniejszym tomem, żegnamy zmarłą 3 października bieżącego roku Krystynę Borowczyk, która „u boku” ks. prof. Tadeusza Stycznia SDS z oddaniem podejmowała prace redakcyjne przy wydawaniu „Ethosu. Kwartalnika Instytutu Jana Pawła II KUL”. Znając język włoski, zajmowała się przekładem tekstów do czasopisma, a także tłumaczeniem wystąpień podczas organizowanych w Instytucie Jana Pawła II KUL konferencji naukowych. Angażowała się nie tylko w działania służbowe, ale także w budowanie relacji koleżeńskich. Została zapamiętana jako osoba radosna i wnosząca pogodny nastój do grona pracowników. Odznaczała się kompetencją, poświęceniem i charyzmatem duchowości wspólnoty „Comunione e Liberazione”. Z wdzięcznością zachowamy Krystynę Borowczyk w naszej pamięci.
_____________
1 Zob. J.M. Bocheński, Współczesne metody myślenia, tłum, i oprać. S. Judycki, „W drodze”, Poznań 1992.
2 Zob. G. Orwell, Rok 1984, tłum. T. Mirkowicz, PIW, Warszawa 1988.
3 Tamże, s. 159.
4 Tamże, s. 119.
5 Tamże, s. 174.
6 Tamże, s. 60.
7 Nie znaczy to, że Orwell pozbawiony był wrażliwości religijnej czy zrozumienia dla zmiany, jaką w rzeczywistość ludzką wprowadza chrześcijaństwo. Świadczy o tym jego recenzja Sedna sprawy Grahama Greene’a, w której formułuje on przenikliwe uwagi na temat innych książek z gatunku tak zwanej powieści katolickiej (zob. tenże, Uświęcony grzesznik. Recenzja powieści „Sedno sprawy” Grahama Greene’a, w: tenże, Czy naprawdę schamieliśmy? Nieznane eseje, szkice, opowiadania i felietony, tłum. B. Zborski, Muza, Warszawa 2021, s. 253–260). O zbliżaniu się Orwella „do Boga” wspomina jego biograf (por. D.J. Taylor, Orwell 1903–1950, tłum. B. Zborski, Twój Styl, Warszawa 2007, s. 497).
8 H. Malewska, Odszedł i zapomniał, jaki był, w: taż, O odpowiedzialności i inne szkice. Wybór publicystyki (1945–1976), oprać. A. Sulikowski, Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 1987, s. 132.
9 L. Wittgenstein, Kartki, tłum. S. Lisiecka, Wydawnictwo KR, Warszawa 1999, s. 138.
10 Wedle Wittgensteina takie, separujące od świata zewnętrznego, rozumienie myślenia „przy– daje mu cech tajemnych” (tamże).
11 G. Flaubert, List do George Sand (Paryż, 3 IV 1876), w: G. Flaubert, G. Sand, Korespondencja, tłum, i oprać. R. Engelking, Sic!, Warszawa 2013, s. 291.
12 „Czy uwierzysz, że listy Flauberta, myśli jego (nie spadnij ze stoika) odnajduje się u niemieckich filozofów, takich jak Max Scheler, a dla Keyserlinga były one wprost fundamentem systemu”. A. Bobkowski, List do Jarosława Iwaszkiewicza (Paryż, 15 V 1947), w: tenże, Tobie zapisuję Europę. Listy do Jarosława Iwaszkiewicza, oprać. J. Zieliński, Biblioteka „Więzi”, Warszawa 2009, s. 31.
13 Ernesta Pinarda, którego nazwisko tylko dzięki temu zostało zapamiętane przez potomnych (por. F. Brown, Flaubert w niewoli słowa i kobiet, tłum. L. Niedzielski, Twój Styl, Warszawa 2008, s. 413-416).
Małgorzata Hrycaj
Wiosenne uskrzydlenia w przybytku mądrości
Wiosna to szczególny czas dla szerzenia zainteresowań czytelniczych i miłości do książek. Nie bez kozery 23. kwietnia ustanowiony został Światowym Dniem Książki i Praw Autorskich, a 8. maja obchodzimy w Polsce Ogólnopolski Dzień Bibliotekarza i Bibliotek, rozpoczynający coroczny Tydzień Bibliotek (8-15 maja).
Jak podają statystyki, tylko 41% Polaków przeczytało w minionym roku co najmniej jedną książkę, ale są też tacy, do których odnosi się stwierdzenie Wisławy Szymborskiej, że „czytanie książek, to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła”. Ważne jest, żeby przekonać do tego jak największą liczbę osób. Szczególnego znaczenia nabierają inicjatywy edukacyjno-wychowawcze, mające na celu zaszczepienie dzieciom już od najmłodszych lat pasji czytelniczych i miłości do książek, zwłaszcza tych wydawanych w formie papierowej.
Dlatego w okresie wiosennym placówki kulturalno-oświatowe podejmują liczne działania na rzecz popularyzacji literatury oraz szerzenia kultury żywego słowa. W tym czasie w bibliotekach odbywa się wiele spotkań z młodymi czytelnikami. Są to bowiem, jak wiadomo miejsca specjalnie stworzone do realizowania wspomnianych zadań.
Jedną z takich prężnie działających placówek jest Biblioteka Klubu 12. Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej. Pracująca w niej Anna Puterko-Grajek – starszy bibliotekarz podjęła się przygotowania i prowadzenia spotkań z dziećmi ze szkół podstawowych. Jedno z takich bibliotecznych zajęć na temat pochodzenia książek i historii bibliotek odbyło się 5. maja tego roku, jego uczestnikami były dzieci z dwóch klas drugich Prywatnej Szkoły Podstawowej Leonarda Piwoni w Szczecinie (poprzednie odwiedziny uczniów tej szkoły miały miejsce 23. kwietnia).
Gospodyni spotkania Anna Puterko-Grajek w interesujący sposób przedstawiła dzieciom historię książek i bibliotek od zarania dziejów do czasów współczesnych. Posługiwała się przy tym nie tylko informacjami, lecz również aktywizowała przybyłych stawianymi zadaniami, ciekawostkami oraz ilustracjami, niezbędnymi w procesie przyswajania wiedzy przez uczniów w danym wieku. Opowiedziała o bibliotece, oprowadzając dzieci i pokazując sposób uporządkowania i rozmieszczenia księgozbioru, ułatwiającego odnajdywanie odpowiednich książek. Wspomniała o zasadach korzystania z bogatego zbioru jakim dysponuje biblioteka. Zachęcała dzieci do ponownych odwiedzin, wraz z rodzicami, w celu zapisania się do biblioteki i korzystania z jej zasobów.
Starała się uświadomić uczniom, którzy nabyli umiejętność czytania stosunkowo niedawno, jakim wspaniałym wielkim darem dysponują. Podkreśliła rzecz niezmiernie ważną zwłaszcza w czasach zalewu informacji w internecie, a mianowicie wartość, rzetelność, niezawodność wiedzy, zawartej w książkach.
Istnieją liczne cytaty zawierające peny na rzecz książek i bibliotek. W dobie ciągłego rozwoju przemysłu, cyfryzacji, życia w pośpiechu, stawiającego człowiekowi wyzwania czasem ponad jego siły, stawiając go przed biegiem zdarzeń i sytuacji budzących niepokój, bezsilność, książka jest czymś, co może dać oparcie i ukojenie, warto zatem przytoczyć słowa nadal aktualnego wezwania Maksyma Gorkiego: „Kochajcie książki. One ułatwią wam życie, po przyjacielsku pomogą zorientować się w pstrej i burzliwej gmatwaninie myśli, uczuć i zdarzeń. One nauczą was szanować człowieka i samych siebie, one uskrzydlą rozum i serce uczuciem miłości dla świata, dla człowieka”.
Ludzie szczególnie w młodym wieku potrzebują uskrzydlenia, dlatego tak ważne są wizyty w bibliotece, zwanej przez Cycerona świątynią myśli człowieka, a zajęcia biblioteczne stanowią niezbędny czynnik wpływający na zainteresowania czytelnicze wśród dzieci. Cieszy więc fakt, że w planach pani bibliotekarki są kolejne spotkania, o które zabiegają odpowiedzialni za rozwój swoich podopiecznych nauczyciele.
Małgorzata Hrycaj
Fot. Jerzy Pyrka















































































































































































































































































































